Anka była szczęśliwa. Miała dobre życie, rodzinę, którą kochała i która odwzajemniała jej uczucia. Znajomi mówili, że ma szczęście, iż tak jej się życie ułożyło. Wielu zazdrościło jej tego co posiadała.
Można by rzec, że Anka miała wszystko o czym inni mogli tylko pomarzyć, bo w sferze osobistej,  jak i materialnej i zawodowej wiodło jej się naprawdę dobrze. Można było brać z niej przykład i dążyć do tego co ona już dawno posiadała.

Pomimo tego, że Anka zdawała sobie sprawę  z tego co miała, to wciąż czegoś jej brakowało. Bez przerwy czegoś poszukiwała. Na dobrą sprawę wcale nie wiedziała czego dokładnie szuka.
Przychodziły jej do głowy różne dziwaczne pomysły, z których większość próbowała realizować czy wprowadzić w życie. Sądziła, że przyniesie jej to szczęście, że gdy to zrealizuje poczuje się może bardziej wartościową?…

Właściwie to sama nie wiedziała co chciałaby poczuć po zrealizowaniu danego planu. Jedynie czuła, że chce to zrobić. Gdy znów zrobiła to co chciała, w krótkim czasie czuła niesmak i miała poczucie, że to nie to, bo nie dawało jej jakiejś specjalnej radości. Owszem w pierwszej chwili po osiągnięciu tego wydawało jej się, że jest w pełni zadowolona, ale to była tylko krótka chwilka, bo szybko opuszczała ją radość i przychodziła nostalgia za czymś nieokreślonym, co znaczyło, że nadal musi szukać, że nadal nie znalazła tego czego szukała.

1280 2

Wiele osób na jej miejscu po prost przystałoby na to co mają i prowadziłoby takie życie jakie mają. Żyliby normalnie: bez większego strachu i bez większych uniesień.
Ance jednak wciąż czegoś brakowało, wciąż coś nie dawało jej spokoju. A najgorsze było to, że Anka nie wiedziała czego tak naprawdę szuka, więc wciąż szukała po omacku. Jedynie starała się realizować każdy swój nowy pomysł, bo wciąż miała nadzieję, że poszuka tego, czego usilnie szuka.
Po jakimś czasie poczuła, że jakby pętla na jej szyi zaczyna się zacieśniać, że wpada w jakąś pułapkę, że idzie w ślepy zaułek.

Przeczucie jej nie myliło. W końcu poczuła całą sobą, jak dalece zaszła w nicość, jak bardzo jest na dnie. Rodzina zaczęła jej się rozpadać, sfera zawodowa nie rokowała niczego na przyszłość, a i kwota na koncie, nie wiedzieć dlaczego, nagle gwałtownie zaczęła maleć.
Anka załamała się. Była na siebie zła i nie mogła sobie wybaczyć tego, że jeszcze niedawno miała wszystko czego tak bardzo pragnie wielu ludzi, a teraz wszystko przepływa jej między palcami. Poczuła, że tonie i nie wiedziała jak się ratować.
W głębi siebie czuła jedynie iskierką czegoś, jakby nadziei, że jeszcze wszystko się ułoży, że jeszcze przyjdzie taki czas, że będzie szczęśliwa…
Właściwie to doszła ona do wniosku, że tę jakąś nieokreśloną, nieopisaną istotkę, tę może nadzieję, czuła w sobie od zawsze, bo od zawsze coś w środku niej mówiło, że będzie szczęśliwa. I to było to, co pchało ją w tym nieokreślonym kierunku, co powodowało, że Anka wciąż czegoś szukała choć nie wiedziała czego dokładnie.

1280 4

Teraz zrozumiała, że szukała prawdziwego własnego szczęścia, że szukała swojego własnego osobistego szczęścia. Zrozumiała, że chociaż tyle miała, że chociaż większość ludzi zazdrościło jej tego co ma, to ona nigdy nie potrafiła być za to wdzięczna i nigdy nie czuła się tak szczęśliwa jak powinna.

Zrozumiała, że miała wszystko czego pragnie większość ludzi, ale nie miała tego czego pragnęła ona sama. Zrozumiała, że żyła tak jak jej znajomi, jej rodzina, ale nie żyła tak, jak sama tego chciała.

Te przemyślenia skłoniły ją do poszukiwań, do poszukiwań samej siebie. Zaczęła więc usilnie wydłubywać ze swojego wnętrza to, co było dla niej najważniejsze i czego tyle lat szukała. Zaczęła wydobywać samą siebie.  I dziwne, bo choć to było coś wydawałoby drobnego, coś nieopisanego, to zaczęło dawać jej to radość i szczęście.

Znajomi, przyjaciele patrzyli na nią podejrzanie, a niektórzy nawet zaczęli się od niej odsuwać, bo bali się, że coś z nią nie tak. Ale Anka już wiedziała, że tego właśnie szuka od wielu lat, że szuka siebie samej.
Przez te lata starała się zadowalać innych, starała się robić tak, jak odpowiadało innym, starła się być taka, żeby inni ją akceptowali. Chciała być podobna do ludzi sukcesu i dlatego osiągała to co inni. Ale to wszystko nie dawało jej szczęścia, bo ona nie była sobą, a jedynie pozwoliła sobie na wykreowanie siebie na kogoś innego.

Teraz zaczęła się cieszyć z najdrobniejszych rzeczy. Z drobiazgów, których inni wcale nawet nie zauważali. Ale to wszystko coraz bardziej było tym czego ona chciała. To wszystko było nią samą, tym czego właśnie ona pragnęła, a nie ktoś inny.
Ci inni często przestawali ją rozumieć i uważali, że zgłupiała gdy rezygnowała z tego, co wielu pragnęło. Ona jednak czuła, że w końcu idzie w tę stronę, która jest jej własną, że idzie w kierunku, który pozwala jej spełniać własne marzenia, a nie cudze.

Przeszła długą drogę, ale za to już wie czego chce i co ją uszczęśliwia. Odzyskała rodzinę jakby w inny sposób, jakby inną choć wciąż to byli ci sami ludzie. Jednak teraz dopiero wszyscy razem zaczęli być prawdziwie szczęśliwi, bo wiedzieli co jest dla nich najważniejsze.

Anka odzyskała samą siebie. I przestała już szukać na oślep. Odzyskała za to wewnętrzny spokój, bo znalazła to, co było dla niej najważniejsze, to czego szukała przez całe życie.
Odzyskała siebie.

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

  • Zdeterminowana Ana

    Takie prawdziwe jest to, co zostało tutaj opisane. 🙂

    • Dziękuję 🙂 To co napisałaś jest prawdą, bo to jest z życia wzięte.