Na pewno dobrze znacie to sformułowanie i wiele razy je słyszeliście 🙂

Odwieczny problem, przerażenie, temat do przemyśleń- a co o tej mojej przemianie, o tym moim zajęciu, o mnie- powiedzą ludzi?
Jak na to zareagują?
Czy mocno będą mnie krytykować?

Tak bardzo boimy się krytyki, tak bardzo boimy się, że ktoś powie o nas coś złego, co nas zdenerwuje, wyprowadzi z równowagi, doprowadzi do smutku, a może i płaczu.

Life-of-Pix-free-stock-photos-beach-sand-wave-mikewilson

Twój czas jest ograniczony. Nie zmarnuj go żyjąc życiem kogoś innego.

~ Steven Jobs ~

Myślę, że problem tkwi w tym, iż bardzo lubimy krytykować innych, bardzo lubimy innych ludzi oceniać.

Pewnie dzięki temu czujemy się lepiej, bo skoro ktoś „tak głupio” (wg nas) robi, tzn. że my postępujemy lepiej. Taka więc krytyka innych ludzi, ich wyglądu czy postępowania wprowadza nas (o zgrozo!) w dobry nastrój. Jak więc nie szukać błędów u innych i nie powiedzieć co o nich myślimy, skoro dzięki temu możemy poczuć się lepiej?

O ludziach, którzy uwielbiają oceniać czy krytykować innych możemy powiedzieć, że są plotkarzami, bo w końcu plotkują o innych. Przyszywają im łatki.

Life-of-Pix-free-stock-photos-blue-seat-twins-assistedliving

Mówi się, że w każdej plotce jest „ziarenko prawdy” ale nie wiem czy to do końca tak jest, a jeśli już tak się przydarzy, to zapytałabym jakiego rozmiaru jest to ziarenko w stosunku do całej „wysnutej z palca” wypowiedzi.
Nasuwa mi się tu pewna bajka, Dodam, że uwielbiałam moim dzieciom czytać bajki, bo sama też przy tym dobrze się bawiłam i właśnie wtedy gdy moje dzieci były małe, poznałam wiele nowych bajek.
Ta bajka ma tytuł „Pewna wiadomość”  , a napisał ją Hans Christian Andersen. Myślę, że ją znacie, a jeśli nie, to POLECAM TUTAJ. Mnie i moim dzieciom przypadła ona do gustu 🙂  Bardzo trafnie tam jest ujęty temat, który teraz poruszam. Jeśli więc zdajemy sobie sprawę, jaki rozmiar mogą przybrać gdzieś niby na wiatr rzucone krzywdzące kogoś słowa, to i wiemy jak takie słowa mogą skrzywdzić nas samych.
I pewnie właśnie dlatego tak bardzo się boimy, gdy robimy coś, co nie jest szablonowe, gdy zakładamy na siebie coś co nam się podoba, a niekoniecznie wszystkim wokół. Wtedy przychodzi do głowy ta myśl ” A co ludzie powiedzą?”.

Ale jak zawsze są dwie strony medalu.
Pierwsza więc strona tego medalu, to strach czy gdy zrobimy coś „dziwnego”, coś co nie mieści się w zwykłych prostych ramach, to czy nie spowoduje to lawiny krytyki?
Krytyki, która nas dotknie?

Life-of-Pix-free-stock-photos-colors-mix-girl-macnicolae

A druga strona- zarazem bardzo pozytywna tego jest taka: Jesteś indywidualistą, jesteś jedyny w swoim rodzaju. I właśnie z tego powodu rób dokładnie to co Ty chcesz robić, a nie to co narzucają Ci inni.

Jak więc możesz patrzeć na to co powiedzą inni? W końcu, to Ty decydujesz o swoim życiu i Ty robisz ze swoim życiem, to co chcesz.

CHYBA, ŻE WOLISZ ODDAĆ SWOJE ŻYCIE INNYM, ZAZWYCZAJ OBCYM DLA CIEBIE LUDZIOM I CZĘSTO NIC DLA CIEBIE NIE ZNACZĄCYM, „NA PORZERKĘ”.

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

Categories: Bądź sobą
  • Bardzo rzadko zastanawiam się „co ludzie powiedzą”, ponieważ niewiele mnie to obchodzi, sama też nie wtrącam się do innych, bo też mało mnie to obchodzi ;-). Zdarza się, że zbieram komentarze od tych co mnie znają, a myślą inaczej, że to takie aspołeczne, jednak wg mnie jeśli włażenie w życie innych z buciorami ma być miarą naszego przystosowania do życia w społeczeństwie, to mogę zostać aspołeczna. Jest takie mądre powiedzenie o chodzeniu w cudzych butach oraz super serial, trochę już stary „Co ludzie powiedzą”. Może znasz, a jeśli nie, to szczerze polecam 🙂

    • Zgadzam się z Tobą całkowicie. Też mogę być „aspołeczna” zamiast pchać się w czyjeś życie z buciorami 🙂 Ale myślę, ze aspołeczne jest to wtedy, gdy ktoś prosi Cię o pomoc, a Ty mu tej pomocy odmówisz.
      Bo co innego pomóc komuś w potrzebie, kto Ciebie o to prosi. A co innego włazić w jego życie z buciorami, gdy nie zostałaś tam zaproszona.
      Dlatego też myślę,, ze wpychanie się w czyjeś życie, pouczanie go, ośmieszanie go przed innym, krzywdzenie go plotkami, to to jest właśnie aspołeczne. Bo takie właśnie podejście do życia dzieli ludzi a nie łączy.

  • Zwykle mnie nie obchodzi, co ludzie powiedzą. Oni zawsze gadali, gadają i będą gadać 🙂

    • To fakt niezaprzeczalny.
      A im więcej się tym człowiek przejmuje, tym bardziej jest obgadywany 🙂

  • Kiedyś się tym przejmowałem, ale odkąd zdałem sobie sprawę że:
    1. Komentują, żeby się dowartościować, bo mają smutne życie
    2. Interesują się czyimś życiem, bo ich własne jest nudne

    To przestałem się przejmować.
    Co więcej, jak mi piszą „żal mi ciebie” odpowiadam, że cieszy mnie ich troska, ale niestety nie mogę się odwzajemnić tym samym. Bo po prostu ich życie mnie w najmniejszym stopniu nie interesuje. Mam swoje 🙂

  • Dziękuję CI za ten wpis 😀 Bardzo ciekawy temat i bardzo mi bliski. Przez całe dotychczasowe życie sądziłem, że jestem w porządku, że „plotkowanie” jest wadą ludzi próżnych lub zakompleksionych. Czyli nie mnie! Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy odkryłem że ja swoje poczucie wartości opierałem na poczuciu wyższość! Iluzji, że jestem lepszy od innych, podsycanej właśnie plotkowaniem. Mało tego. Odkryłem niedawno, że moja niezależność, z której też byłem dumny jest kolejną fikcją! Jestem absolutnie uzależniony od adoracji, poklasku, aprobaty! Czy mając świadomość tych wad czuję się lepiej i jestem lepszym człowiekiem? Nie i nie. Ale staram się 🙂 Świadomość jest niezbędna, ale to dopiero początek 🙂

    • Bardzo Ci dziękuję za to co napisałeś. Rozumiem Ciebie, bo ja też odkryłam wiele prawd o sobie, do których przez długi czas się nie przyznawałam.
      To, ze zauważasz u siebie swoje, jak nazwałeś, wady spowoduje, że z czasem zrozumiesz skąd one się wzięły i dlaczego postępowałeś tak a nie inaczej, i co do takiego zachowanie Ciebie skłoniło. A wtedy będziesz czuł się wspaniale 🙂

  • Bardzo chciałabym w ogóle nie przejmować się tym „Co ludzie powiedzą” – jednak mimo prób, nie zawsze mi to wychodzi, jak mam być szczera. Jak mnie coś dotknie, to analizuje te kwestie na wszystkie strony – a chcialabym móc przestac i czasem po prostu „olac” pewne rzeczy. Wiem, ze ludzie, ktorzy sami prowadza nudne zycie, lubia gadac o zyciu innych i czasem niestety je zatruwac. Jednak z biegiem czasu zrozumialam, ze niektorych znajomosci po prostu nie warto utrzymywac, po co otaczac sie ludzmi, ktorzy nie zycza nam dobrze?
    Dobry wpis!
    Pozdrawiam:)

    • Dziękuję 🙂
      Wiesz, przekonałam się, że ludzie gadają zawsze o nas w tym temacie, w którym sobie sami nie radzimy. Analizują te nasze cechy, do których często nawet sami przed sobą nie potrafimy się przyznać. Dlatego warto przeanalizować to co się słyszy z zewnątrz na swój temat, bo właśnie dzięki temu można lepiej poznać siebie samą(ego).
      Często sobie z tego nie zdajemy sprawy i w tym co słyszymy o sobie widzimy ludzką złość, nienawiść, obłudę, zazdrość.
      Ale wbrew pozorom ci co o nas gadają robią nam przysługę, bo mówią nam o tym na co sami powinniśmy zwrócić uwagę w sobie samych i co powinniśmy w sobie poprawić, bo to nas samych gnębi, chociaż wcale to nie oznacza, ze to jest złe ale nam samym to przeszkadza.

  • Kiedyś bardzo przejmowałam się tym, co ludzie powiedzą. Wynikało to z mojej niskiej samooceny i ciągłego wmawiania, że się nie znam, że nie wiem, że mam słuchać starszych i mądrzejszych. Ale w końcu zrozumiałam, że to moje życie i moja sprawa, że nikt za mnie życia nie przeżyje, że jeśli sama nie spełnie swoich marzeń, to nikt tego za mnie nie zrobi. I mam szczerze wylane na to, co ludzie gadają. Gadali, gadają i będą gadać i nic tego nie zmieni. Ale to na mnie ciąży odpowiedzialność za moje życie, nie na ludziach.

    • Bardzo się cieszę, ze tak własnie podchodzisz do życia i gratuluje Ci takiego podejścia 🙂
      Nie wiem dlaczego ale odpowiedzialność kojarzy mi się z czymś koniecznym do zrobienia. A konieczność-przymus, to zarazem coś czemu się człowiek opiera i może to być w życiu hamulcem, który je utrudnia.