Kasia żyła spokojnie i wydawałoby się, że nic złego nie mogło się stać. Miała kochającego męża i dwoje wspaniałych dzieci: dziewczynę i chłopczyka. Wszyscy byli zdrowi i dobrze stali pod względem materialnym. Można by rzec: rodzina jak z obrazka. Nic nie zapowiadało nieszczęścia.
Jednak po kilku latach Kasia odkryła, że coś jest nie tak. Pomimo usilnych starań coś zaczynało się psuć. Niby nic wielkiego ale powoli, z latami jej rodzina wyglądała coraz mniej sielankowo.
Kasia zaczynała zdawać sobie sprawę, że nie jest dobrze, że ich rodzinne życie jest coraz gorsze,  ale do tej pory nie zdawała sobie sprawy, że jest aż tak bardzo źle.

Nie mogła zrozumieć co się stało i dlaczego nagle wszystko zaczęło się walić. Przecież bardzo dbała o rodzinę: o męża, o dzieci. Wszystko wydawało jej się takie normalne.
Dbała o wszystkich najlepiej jak tylko potrafiła. Martwiła się o wszystko: o to, żeby dzieci zjadły odpowiedni wartościowy posiłek, żeby mąż miał zawsze do pracy drugie śniadanie i to nie byle jakie. Pilnowała dzieci jak oka w głowie. Zawsze starała się być jak najlepszą żoną i matką.

Gdy mąż musiał dłużej zostać w pracy, to Kaśka martwiła się o niego i zastanawiała się , czy tylko nie jest głodny, czy aby nie za mocno szef go męczy, czy da sobie radę?
A gdy dzieci wyjeżdżały do jej matki to wciąż się martwiła czy nie zamęczą babci, czy  matka jest zadowolona z pobytu swoich wnucząt.

60252-large

Tak bardzo zależało Kaśce na rodzinie. Rodzina była dla niej najważniejsza i nie wyobrażała sobie życia bez dzieci, bez męża. To byłoby dla Kaśki niemożliwe. Dla niej liczyła się tylko rodzina.
Dlatego właśnie tak bardzo zamartwiała się o swoich bliskich. Wciąż martwiła się czy tylko  nie za mało im z siebie daje. Martwiła się, że może nie jest zbyt dobrą żoną, że może nie jest za dobrą matką. Oddałby wszystko, żeby jej bliscy byli szczęśliwi.

A tu taki trach, Jej życie zaczęło się walić, a ona w ogóle nie miała pojęcie dlaczego tak się dzieje. Bezustannie zadawała sobie pytanie co zrobiła źle? Czym sobie zasłużyła na takie zło?
Przecież chciała tak dobrze i tak bardzo zależało jej na rodzinie, tak bardzo zależało jej żeby wszyscy byli szczęśliwi i dlatego tak mocno martwiła się o wszystkich.

107881-large

Kasia jednak nie zdawała sobie sprawy z tego, że to o czym myślała przyciągała do swojego życia. Nie zdawała sobie sprawy, że martwiąc się wciąż o wszystkich przyciągała do ich życia głównie zmartwienia, smutek i łzy. Nigdy by nie pomyślała, że ciągłe martwienie się o najbliższych, o ich byt, po pewnym czasie spowoduje, że jej rodzinę nawiedzi nieszczęście.
Gdyby wcześniej o tym wiedziała, to na pewno zmieniłaby swoje postępowanie i na pewno przestałaby bezustannie o wszystkich się martwić.

Ale ona o tym przecież nie wiedziała.

Myślała, że jak martwi się o egzystencje rodziny, o ich wygody, o ich przyszłość, to wszyscy będą szczęśliwi i ich życie będzie pełną sielanką.

Ale ona nie zdawała sobie sprawy, że martwiąc się o rodzinę, przyciągała do siebie i do rodziny jedynie zmartwienia i złe wydarzenia. Nie wiedziała. że przez takie myślenie w końcu mogą wszyscy mieć kłopoty…

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to: