Wielu ludzi nie lubi swojej pracy i czeka z utęsknieniem na weekend, bo wtedy ma wolne.
Oczywiste jest to, że człowiek lubi przebywać w domu z bliskimi, wtedy czuje ciepło, miłość, radość.

Ale nie jest oczywiste to, że pracując, ,musi czuć się źle. Jeśli jednak tak się dzieje, to znak, że praca którą wykonujesz nie jest dla Ciebie odpowiednia, skoro jej nie lubi.

Zadaj sobie pytanie: Dlaczego nie lubi pracy?
Czy dlatego, że nie lubi pracować?
Myślę, że przyjęło się myślenie, że pracę wykonuje się z przymusu, z obowiązku, bo tak trzeba, bo trzeba mieć pieniądze, żeby funkcjonować w świecie.

Ale czy zastanawiałaś(eś) się kiedyś nad tym, że praca nie musi być obowiązkiem, a może być czymś co lubisz robić?

Przecież nie masz obowiązku robić czegoś, co Ciebie nie interesuje, czego nie cierpisz. Bo w końcu pracujesz przynajmniej 5 dni w tygodniu i co najmniej 8 godzin dziennie. Z dojazdem w tę i z powrotem- może 10 czyli ok. 50 godzin tygodniowo, o ile nie znacznie więcej.

Czy więc warto robić coś, co nie jest dla Ciebie przyjemne?

Jeśli uważasz, że nie warto, to masz dwa wyjścia:
1. Zrezygnować z tego co teraz robisz i zmienić radykalnie swoje zajęcie.
2. Zrobić coś innego, co pozwoli Ci na zmianę zajęcia, na takie, które Ci będzie odpowiadać.

45

Sądzę, że zaraz znajdziesz wiele wymówek i wytłumaczeń dlaczego nie zmienisz pracy i że nie masz na to szans, bo teraz jest bezrobocie i wielu wcale nie ma pracy, więc Ty cieszysz się, z tego co masz, bo mógł(a)byś wcale nie pracować i nie mieć pieniędzy na utrzymanie siebie, rodziny, na raty, na nic.

Rozumiem to całkowicie i wcale Cię nie namawiam do rzucenia pracy czy coś w tym rodzaju ale do tego, żebyś na nią spojrzał(a) pod innym kątem.

 

Pomyśl tak:

Nigdy nie jest za późno ani za wcześnie. Jest dokładnie wtedy, kiedy trzeba.

 

Wszystko ma odpowiednią porę i nic na siłę nie przyśpieszysz ani na siłę nic nie opóźnisz.

Jeśli chciał(a) byś więc, żeby praca zaczęła Cię cieszyć i żeby nie była dla Ciebie obowiązkiem, a przyjemnością, to stwórz dla niej odpowiedni klimat- odpowiednie podłoże, żeby swobodnie ją przyjąć do siebie. I gdy przyjdzie na to odpowiednia pora, wtedy zacznie się wszystko układać tak, jak tego chcesz.

x SplitShire-3236-1440x960

Jak to zrobić?

1. Zastanowić się nad tym jakie czynności w obecnym zajęciu Cię denerwują, jakich nie lubisz wykonywać, co chciał(a)byś wykluczyć ze swojego życia.

2. Zastanów się co lubisz robić, co Cię w tym co robisz teraz, pociąga. Co powoduje, że jeszcze chce Ci się wykonywać tę pracę?

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest spisanie sobie tego np. na kartce papieru.
Spisz to na dwóch oddzielnych kartkach. Na jednej to co lubisz robić w pracy, a na drugiej to czego nie lubisz.

3. Jeśli już to wszystko zapiszesz, to teraz spójrz na to co lubisz robić i rób tego  coraz więcej. To wszystko będzie jakby wypychało z Twojego życia te czynności, których nie znosisz.

Wróćmy teraz jeszcze raz do tego co napisałam wcześniej. Zakładamy, że z różnych powodów nie masz zamiaru zmieniać pracy ani robić jakichś radykalnych zmian.

I teraz odnosząc się do tego, weź pod uwagę, że to o czym piszę nie jest radykalne i tego na razie się trzymamy.

Skoro nie jest radykalne, to musisz mieć zarazem świadomość, że nie przyjdzie to od razu i że będziesz musiał(a) na to poczekać i będziesz musiał(a) być cierpliwa. „
Nie od razu – czyli, że nie przyjdzie to za 3 tygodnie,  a nawet za 3 miesiące ale np. za rok lub 3 lata. To chciałam Ci uświadomić, że to nie jest radykalna zmiana, a więc musisz na nią cierpliwie poczekać.

I teraz spójrz na to z tej właśnie perspektywy.

Gdybyś co jakiś czas: może nawet każdego dnia ale to nie obowiązek, wprowadzał(a) do swojej pracy więcej tego co lubisz (chodzi mi o drobiazgi, które nie sprawią Ci trudności, bo o to właśnie chodzi, żeby wszystko robić spokojnie bez większego wysiłku z luzem), to za pewien okres czasu miał(a)byś „UZBIERANĄ pewną PULĘ” tego co lubisz robić, która by spokojnie rosła, bo z czasem byłaby coraz większa.
Nie musiałaby rosnąć systematycznie ale ważne żeby w ogóle rosła. Czasami tez może trochę zmaleć, bo nie wszystko musi się udać (to nie jest w końcu obowiązkiem, że wszystko musi wypalić).
Ale niech ona, w ogólnym rozrachunku, rośnie.

Jeszcze raz chcę tu dodać, że NIE MÓWIĘ O „NIC NIE ROBIENIU” ALE MÓWIĘ O ROBIENIU TEGO DROBNYMI KROCZKAMI (takimi jakie dasz radę zrobić w danej sytuacji). 

Czy widzisz, że w ten sposób będziesz tworzył(a) odpowiedni klimat- odpowiednie warunki, dla tego co ma w Twoim życiu nadejść? To tworzenie odpowiednich warunków do tego, żeby w Twoim życiu nastąpiły zmiany na lepsze.

Zauważ, że w takim układzie zajęć, które lubisz będzie w Twojej pracy wciąż więcej. Natomiast tych, których nie lubisz będzie coraz mnij.

Nie oznacza to wcale, że będziesz musiał(a) koniecznie zmienić miejsce pracy, bo może okazać się tak, że to co robisz teraz na tyle ulepszysz, iż po jakiś „przeróbkach” będzie Ci bardzo odpowiadać i możesz nawet odkryć, że to obecne jest całkiem dobrym zajęciem i bardzo Ci się podoba.
Ale też może w ten sposób „dojrzejesz” do tego, żeby zmienić miejsce pracy.

O jednym musisz pamiętać: skoro nie decydujesz się na radykalne zmiany, to bądź cierpliwa(y), bo sam(a) widzisz, że ten sposób, jaki opisałam musi wymagać czasu, żeby wszystko stanęło na swoim miejscu.

POWIESZ, ŻE TO ZA DŁUGI CZAS I ŻE TERAZ NIE MASZ ZAMIARU TEGO ROBIĆ, BO ZA DŁUGO MUSISZ CZEKAĆ?
MASZ RACJĘ.

ALE CO BĘDZIE GDY SIĘ OKAŻE, ŻE JUŻ NA ZAWSZE (NA KILKADZIESIĄT LAT) UTKWISZ W CZYNNOŚCIACH, KTÓRYCH  NIGDY NIE POLUBISZ?

CZY W TAKIEJ SYTUACJI PERSPEKTYWA KILKUNASTU CZY KILKUDZIESIĘCIU TYGODNI JEST ZA DŁUGA?
O TYM SAM(A) MUSISZ ZDECYDOWAĆ.

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

 

  • Męczenie się w pracy, której się nie lubi jest straszne. Wiem coś o tym…

    • Pewnie. Wszystko co się robi z przymusu jest męczące.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • OK, więc jest sobie facet w wieku 35 lat, ma żonę, która jest chora i nie może podjąć zatrudnienia i trójkę dzieci do utrzymania. Pracuje to na budowie, to w jakimś magazynie, to jako spawacz, bo jest nim z zawodu. Nienawidzi żadnego z tych zajęć, ale wyjścia nie ma, bo dzieci nie będą miały co jeść. Jak on drobnymi kroczkami może wprowadzać zmiany lub zmienić w ogóle cokolwiek w swojej znienawidzonej pracy? 😉

    • 35 letni facet, to młody facet, przed którym jeszcze jest dużo do zrobienia.
      Skoro wyuczony jego zawód to spawacz czyli można wnioskować, że w wieku 15-16 lat podejmował on decyzję, ze zostanie spawaczem czyli dalsze wnioski są takie, ze przynajmniej od 20 lat ten facet nie lubi tego co robi (35 lat – 15 lat = 20). Żona i 3-je dzieci też nie towarzyszą temu facetowi od kilku dni, a od wielu lat, bo inaczej się nie da. W związku z tym już widać, że naprawa sytuacji, która ciągnie się min. 20 lat nie potrwa zapewne kilka dni, a może potrwać kilka lat. I dlatego małe kroczki to w takim układzie wg mnie jedyne rozwiązanie ale może ktoś znać inny sposób- tego nie wiem.
      Małe kroczki to inaczej drobne rzeczy, drobne sytuacje, które ten facet lubi. I nawet jeśli poświęci on kilka minut dziennie na te drobiazgi, które go cieszą, to tego co go cieszy będzie mu w życiu przybywać.
      Ale to nie jest przymus i może on dalej wkurzać się na siebie i uważać, że nic się w takiej sytuacji nie da zrobić i może żyć dalej tak jak żyje do tej pory. Nawet może się tak wkurzać przez następne kilkadziesiąt lat. Jego wybór. Albo niech znajdzie inne rozwiązanie swoich problemów, bo ma do tego prawo.
      Pozdrawiam

      • ” I nawet jeśli poświęci on kilka minut dziennie na te drobiazgi, które
        go cieszą, to tego co go cieszy będzie mu w życiu przybywać.” – ekhm…

        No ok, a afrykański chłopiec, który pracuje za dolara dziennie, który starcza mu na jeden marny posiłek dziennie jakie małe kroczki może podjąć, aby zmienić swoje życie na lepsze? 🙂

  • Ja mam to szczęście, że dobrze czuję się w mojej pracy. Co prawda nie jest ona moją pasją, dlatego wiele rzeczy związanych z tym co lubię i co mnie naprawdę interesuję robię po pracy. W ten sposób mam nadzieję przybliżyć się do tego, żeby w przyszłości zarabiać na swojej pasji.

    • Myślę, że to bardzo dobry sposób, że robisz to co lubisz po pracy, bo to przyciąga do Twojego życia coraz więcej tych rzeczy, które lubisz. I zapewne odniesiesz dobre rezultaty.

  • Po wielu perypetiach doszłam do momentu, kiedy praca fascynuje mnie. Ale to dopiero odkąd „jestem u siebie”:)