Każda relacja dwóch osób wymaga zaakceptowania się nawzajem. Nie ma innej możliwości, żeby wspólne życie przebiegało dobrze i z ew. niewielkimi zgrzytami, jak aprobata poglądów drugiej osoby, jak zaakceptowanie jej(go) zachowania, nawet tego najbardziej dziwacznego. Wspólne życie wymaga bliskości, przyjrzeniu się dogłębnemu drugie osobie, spojrzeniu jej w oczy itp. Im dłużej trwa takie wspólne poznawanie, wspólne życie, tym więcej zaczyna wychodzić na jaw takich sytuacji, takich zachowań, takich wydarzeń, czyli „takich wad”, które nas coraz bardziej niepokoją i pozwalają nam myśleć, że źle wybraliśmy, że może to nie ta osoba, że może lepiej zerwać zawczasu, bo później będzie to trudniejsze.

I wtedy podejmujesz decyzję czy dalej razem, czy dalej chcesz iść osobno?
Wiele masz argumentów za ale też wcale nie mniej przeciw.

Co wtedy zrobić?

Nie sądzę, że istnieje sposób na to, żeby sprawdzić i wiedzieć dokładnie czy to ta osoba czy nie i czy będzie nam z nią dobrze czy źle w przyszłości.

Problem tkwi zupełnie w czymś innym, z czego może nie zdajesz sobie sprawy, a właściwie nie dopuszczasz tego do myśli.

Pozwalasz sobie za to myśleć o tym w zupełnie inny sposób, który nie jest prawdziwy, ale za to ogólnie przyjęty. Jest to rodzaj mody, jaki opanował świat tak skutecznie, że większość ludzi w to uwierzyło i nawet są oni święcie przekonani, że to najprawdziwsze podejście do tego tematu i że jest ono prawdziwe.

Dopuszczasz więc do myśli to, że człowiek z którym obecnie jesteś jest zły, że to zwykły nieudacznik, że stać Cię na lepszego, że nie ma w nim nic ciekawego, no i taka myśl przewodnia: „co ja w niej(m) widziałam(em)”. I już od tej chwili widzisz w niej(m) samo zło, widzisz w niej(m) jedynie wady. I coraz mniej dobrych cech. Zapominasz o tym co razem przeżyliście, o różnych chwilach, w których byliście razem szczęśliwi. Już wcale nie pamiętasz ile razy mogłaś(eś) na niej(m) polegać albo ile dzięki niej(mu) osiągnęłaś(eś), a za to dobrze wiesz ile straciłaś(eś) i ile mogłaś(eś) zrobić, gdyby nie on(a). I ile razy zostałaś(eś) przyhamowany, gdy chciałaś(eś) zrobić coś więcej.
I w tym momencie już wiesz doskonale, że to na pewno nie ta(en), z którą(ym) chcesz dalej iść przez życie.

X Y pexels-photo-large (1)

Dodam tu jeszcze, że gdy zaczynasz z tego problemu zwierzać się przyjaciółce(owi), wymieniając przy tym wszystkie wady swojej(go) obecnej dziewczyny czy żony, chłopaka czy męża, to usłyszysz te słowa, na których właśnie w tym momencie Ci zależy czyli dowiesz się, że masz rację. Usłyszysz więc, że to kobieta(mężczyzna) nie dla Ciebie, że nie jest Ciebie wart(a), żebyś rzucił(a) go i poszukał(a) kogoś kto będzie Cię lepiej rozumiał i z kim będziesz szczęśliwa(y).

Ja chciałabym zwrócić Twoją uwagę na to, co stało się obecnie modą tego świata i co NIE JEST prawdą. O tym jakoś nie mówi się ani w szkołach ani w rodzinach. A przez to zapewne niejedna dobra relacja została zerwana i niejeden związek, nawet długoletni, poległ.
Zresztą trudno wymagać od nauczycieli czy rodziców, czy innych ludzi, żeby nam o tym powiedzieli, bo fakt jest taki, że oni sami z tego nie zdają sobie wcale sprawy.

Prawda jest o tyle trudna, że Ty (jak większość ludzi) robisz wszystko, żeby jej nie dopuścić do swoich myśli, bo może boisz się, że jest ona zbyt bolesna albo niewykonalna.
Inaczej mówiąc idziesz w zaparte, żebyś tylko nie musiał(a) przyznać się sam(a) przed sobą czego w sobie nie aprobujesz (ale dlaczego tak twierdzę, to za chwilę Ci wytłumaczę).

black-and-white-woman-girl-sitting-large

Prawda jest więc taka, że wszystko zło, jakie widzisz albo w końcu zobaczyłaś(eś) w drugiej osobie, z którą związana(y) jesteś jakąś relacją, jest w Tobie samej(ym). To Ty sama tak bardzo siebie nie akceptujesz, a to czego nie akceptujesz u siebie samej(ym) zobaczyłaś(eś) teraz w drugim człowieku i dlatego jego teraz przestałaś(eś) akceptować.
A im bardziej nie możesz na nią(ego) patrzeć, a może i ją(go) znienawidziłaś(eś), to dokładnie tym bardziej samej(go) siebie nie możesz znieść.

Wszystkie złe (i dobre) cechy, które przypisujesz drugiej osobie, z którą teraz jesteś są (leżą) w Tobie samej(ym). I jeśli nie przyjrzysz się sobie samej(u), i jeśli nie przyznasz się do tego czego w sobie nie akceptujesz, to Świat wciąż i wciąż będzie Ci stawiał przed oczyma ludzi i sytuacje, które będą jedynie po to, żebyś poznał(a) samą(ego) siebie i zaakceptowała w sobie jak najwięcej swoich własnych cech.  Bo tak naprawdę nie ma cech dobrych i złych, ponieważ tylko od punktu widzenia i od tego kto ocenia, zależy to, które cechy to złe, a które to dobre. Przecież tę samą cechę jeden człowiek może ocenić jaką złą, a inny jako dobrą.

Niezależnie więc od tego czy zerwiesz z obecną(ym) swoją(im) partnerką(em)  relacje czy nie, to i tak Świat będzie robił wszystko, żebyś siebie samą(ego) bardziej zaakceptował(a). A osoba, z którą teraz jesteś jedynie przypomina Ci o Tobie samej i o tym czego w sobie nie akceptujesz.

Z pexels-photo-large (1)

Spójrz teraz i sam(a) sobie odpowiedz: czy jeśli zerwiesz tę obecną relację, zamiast ją naprawić i zawrzesz nową znajomość, to czy będzie większa szansa na jej przetrwanie?

Ja myślę, że jeśli masz kłopot z tym kim naprawdę jesteś i jeśli dalej nie przyjrzysz się sobie samej(mu), to następny związek ma „podobne szanse” na przetrwanie jak obecny czyli nikłe.
A naprawa obecnej relacji to nic innego, jak dogłębniejsze poznanie siebie samej(go), a to pomoże Ci lepiej zrozumieć partnera.

Bo cała walka, którą teraz prowadzisz z drugą osobą, to jedynie walka z samą(ym) sobą.

Zdaję sobie sprawę, że często teraz mówi się o toksycznych związkach. Myślę jednak, że im bardziej dwie osoby nie akceptują siebie samych, tym trudniej jest im żyć we dwoje. A im mocniej uda im się siebie samych zaakceptować, tym związek będzie lepszy czyli jak ktoś woli: mniej toksyczny.

 

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to: