Pytanie może wydać się nie na miejscu, bo pewnie każdy odpowie: No oczywiście,  tylko na to czekam. Przyjmę dobro z otwartymi rękoma.

Ale czy rzeczywiście tak właśnie jest?
A może zauważyłaś(eś), że gdy tylko coś lepszego przychodzi do Twojego życia, to dzieje się tak przez jakiś czas, może nawet tylko krótką chwilę, a później jakoś szybko niepostrzeżenie jakby oddalało się, jakby odchodziło od Ciebie…
I nagle zauważasz, że odeszło i zniknęło …

Już wydawało Ci się, że „trzymasz je w dłoniach”, że wystarczy tylko jakiś drobiazg, że „właściwie” dobro do Ciebie już zawitało… i nagle … odeszło, a Ty zostałaś(eś) sfrustrowana(y).

I wtedy poczułaś(eś) się jeszcze gorzej niż wcześniej, gdy w ogóle jeszcze te dobre chwile do Ciebie nie zawitały. Poczułaś(eś) jakbyś coś zepsuł(a), jakbyś był(a) do niczego.

1

I wciąż zaczęłaś(eś) myśleć tylko o tym, że to wszystko stało się przez Ciebie, że coś schrzaniłaś(eś).
A najgorsze w tym wszystkim było to, że nie miałaś(eś) pojęcia co właściwie zrobiłaś(eś) nie tak, jak trzeba było.
Nie opuszczały Cię pytania: Co znów zrobiłam(em) źle? Dlaczego wszystko prysnęło jak bańka mydlana? Dlaczego jestem taka(i) do niczego, że nic nie potrafię zrobić dobrze?

Takie pytania wciąż cisnęły i może cisną Ci się nadal do głowy, a Ty wciąż nie potrafisz znaleźć na nie odpowiedzi.

Udzielam Ci więc teraz odpowiedzi na te wszystkie Twoje pytania: Nic nie zrobiłaś(eś) źle, wszystko zrobiłaś(eś) dobrze i bardzo się starałaś)eś), żeby wszystko się udało.
Ale … nie potrafiłaś(eś) przyjąć dobra. Nie byłaś(eś) jeszcze na nie gotowa(y).

Tu chcesz powiedzieć: I tylko tyle masz na ten temat do powiedzenia? Przecież wszystko przychodzi do naszego życia w najbardziej odpowiednim ku temu momencie? Jak mogłam(em) nie być na to gotowa? Jak mogłam(em) nie chcieć tego dobra, które do mnie zawitało? To jakaś brednia!

I teoretycznie masz rację … ale jest coś jeszcze …

3

Zazwyczaj określa się te sytuacje, jako takie, w które nie potrafiłaś(eś) uwierzyć. Czyli chodzi o to, że gdy one do Ciebie zawitały, to Ty w ogóle nie uwierzyłaś(eś), że mogło coś tak wspaniałego Cię spotkać. Nie uwierzyłaś(eś), że to własnie spełniają się Twoje marzenia i dlatego one znów odeszły, ale ja wytłumaczyłabym to w inny sposób …

Ty nie potrafiłaś(eś) ich przyjąć, bo nie byłaś(eś) za nie wdzięczna(y). Gdy one przyszły do Ciebie, to nie poczułaś(eś) w sobie wdzięczności.
Nie czułaś w sobie prawdziwej radości, a wciąż tylko myślała(eś): Czy to możliwe, że mnie to spotyka? Czy naprawdę moje marzenia się spełniają? Jeśli to możliwe, to żeby tylko to było prawdą. Oby to była prawda.

I takie podejście do Twoich marzeń, które akurat zaczęły się spełniać spowodowało, że one znów odpłynęły, bo Ty nie byłaś(eś) na nie gotowa(y). Nie przyjęłaś(eś) ich z otwartymi rękoma. Nie zachwyciłaś(eś) się tym co do Ciebie przyszło. Nie poczułaś w sobie wdzięczności …

4

Spróbuj przypomnieć sobie teraz te dobre chwile i poczuj za nie wdzięczność … może wrócą …
Twoja wyobraźnia ma ogromną siłę …
Zamiast wspominać te chwile z rozrzewnieniem i smutkiem, to teraz poczuj w sobie wdzięczność za to, że one są …

W tym linku masz inny mój wpis na temat wdzięczności.
Jak chcesz, to przeczytaj.

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to: