Myślę, że najodważniejsze marzenia zazwyczaj mają dzieci. One nie zastanawiają się czy coś jest możliwe, jak to zrobić, jakimi sposobami, że może to za trudne, że potrzebne są na to pieniądze. Dzieci po prostu puszczają wodze fantazji i myślą- marzą o wszystkim co im wpadnie do głowy.

My też byliśmy kiedyś dziećmi i też mieliśmy swoje marzenia. Być może już tego nie pamiętacie o czym marzyliście. Może zrobiliście wszystko, żeby zatrzeć to w swojej pamięci. Ale, jeśli tak, to one tam są i czekają, aż je stamtąd wpuścicie znów do swojego życia. I wtedy Wasze dawne marzenia wrócą.

260_1

Na pewno będąc dziećmi mieliście wiele różnych marzeń.
Jednak w miarę jak zaczęliście dorastać, to te marzenia coraz bardziej „się kurczyły”.
A zdarza się, że w końcu niektórzy… przestali marzyć. Żyją życiem takim jakie mają. Narzekają, ale nie mają odwagi, żeby coś zmienić. Przestali marzyć o tym, że może ich w życiu spotkać jeszcze coś dobrego albo, że mogą jeszcze… spełnić się ich marzenia.

Stało się tak, ponieważ coś poszło nie po ich myśli (poczuli, że doznali porażki) i sprawiło im to duży ból, ogromne rozczarowanie i weszli w strefę „ochronną”, z której boją się wyjść, bo uważają, że znów mogłoby ich spotkać coś złego i wolą więcej już nie „próbować” zmieniać swojego życia. Uznali, że dobrze jest jak jest, że może być przecież gorzej i w tej strefie, w tej skorupie, żyją.

174H.jpg

Tu dodam- zauważ co dla Ciebie jest porażką. Czyż nie jest to coś, co nie poszło po Twojej myśli?
A teraz spójrz na to inaczej. Dlaczego uważasz, że wszystko musi iść utartą- starą drogą, którą sobie (być może już bardzo dawno) obmyśliłeś?
Przecież jeśli wiesz, co chcesz osiągnąć, to trzymaj się właśnie tego celu, a drogę do jego osiągnięcia pozostaw nieznaną. Zastanów się czy Ciebie interesuje jaką drogą do upragnione celu dojdziesz, czy jednak interesuje Cię głównie to i tylko to co chcesz osiągnąć?

Świat jest tak ogromy i jest taka ilość możliwości, że zapewne Ty nie jesteś w stanie znaleźć najlepszej i najkrótszej drogi do osiągnięcia swojego marzenia. Bo tak naprawdę, w obliczy Świata, to kim jesteś?

Może tylko maleńkim pyłkiem. Tak drobnym, że Cię nawet nie widać?
Ale zarazem jesteś bardzo ważnym elementem tego, obecnego Świata, który Cię otacza. I właśnie dlatego Twoje pragnienia mogą się realizować.

249_1

A jeśli droga przez Ciebie wymyślona okaże się znacznie dłuższa, niż mogłaby być, to czy na pewno zależy Ci na tym, żeby właśnie dokładnie w  ten, a nie w inny sposób dojść do Twojego wymarzonego punktu.

I w takim układzie czy to co definiujesz jako porażkę, jest nią na pewno?

photo-1430651717504-ebb9e3e6795e

Jeśli więc spojrzysz na marzenia z tego punktu widzenia, jaki Ci przedstawiłam, to to co opłakiwałeś, wcale nie musi być porażką.

DLATEGO WRÓĆ DO SWOICH MARZEŃ. POMYŚL CZEGO NAPRAWDĘ CHCESZ I SKUP SIĘ NA CELU, A NIE NA PORAŻKACH.

A może Twój główny cel życiowy jest tak maleńki, przy ogromie Świata, że nawet boisz się do niego przyznać?

 

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

  • Czasem najbardziej boimy się tego, że nasze marzenia rzeczywiście się spełnią.

    • Dziękuję. Bardzo trafne spostrzeżenie 🙂

  • U mnie akurat jest tak, że marzyć się nie boję. Wręcz przeciwnie mam mocno wybujałą fantazję i moje marzenia sięgają naprawdę daleko… :)))

    • To niech się spełniają 🙂 ….

  • Trzeba marzyć i warto walczyć o spełnienie naszych marzeń i celów 🙂

    • Dokładnie tak. I trzeba też uwierzyć, ze to możliwe 🙂

  • Ehdi Mars

    Ponoć życie głównie składa się z porażek, a porażka jest matką sukcesu. Prawdziwy sukces nie istnieje bez porażki. Dlatego warto wyciągać z porażki wnioski i iść do przodu po sukces. Czasem jednak wolimy marzyć, niż marzenia realizować, bo realizacja marzeń zmusza nas do wyjścia ze strefy komfortu.

    • Dobrze to napisałaś. Dziękuję za komentarz 🙂

  • Bardzo mądre spostrzeżenia. Ja sama wychodzę z podobnego założenia, że nie wszystko musi mieć miejsce w takiej kolejności jakbym sobie życzyła albo np. zdarza się też, że czas nieco modyfikuje obraną przeze mnie drogę do celu. Porażki, potknięcia, utrudnienia to tylko etapy w zdobywaniu naszego „Mont Everest”. Owszem czasem ciężko mi się pogodzić z moimi „upadkami”, ale staram się szybko podnieść tak by nie stracić z oczu obranego celu. Najśmieszniejsze, że czasami taka porażka okazuje się pomocna w realizacji marzenia, weryfikując środki, działania itd.

    Kiedyś nie pozwalałam sobie jednak na marzenia, bałam się ich, a raczej tego, że mi się nie uda…I co wtedy? Co sobie o mnie wszyscy pomyślą? Jak ja będę mogła sobie spojrzeć w twarz? Na szczęście to było kiedyś 🙂 Wtedy wszystko chciałam mieć na wczoraj. Dziś wiem, że czasem szczęście idzie do nas dłuższą drogą i niektóre marzenia wymagają więcej czasu i zaangażowania, ale jeśli są dla Was ważne to prędzej czy później spełnimy je. W końcu „jeśli możesz coś wymarzyć, możesz to zrobić ” (Walt Disney)

    • Bardzo pięknie to napisałaś.I bardzo Ci za to dziękuję.
      Nic nie jest przypadkowe, a więc to co się przydarza nie jest w przypadkowym czasie ani w przypadkowym miejscu. Wszystko dzieje się zawsze wtedy gdy czas,i miejsce jest odpowiednie ale też gdy my sami jesteśmy gotowi, żeby dane marzenie do swojego życia przyjąć. I właśnie dlatego czasami droga do osiągnięcia celu jest znacznie dłuższa niż byśmy tego chcieli, bo podczas tej drogi my, nasza osoba, wszystko co wokół nas przygotowuje się na ten dogodny moment, żeby to marzenie mogło do nas trafić.

  • 🙂