Jakże często o tym mówimy i piszemy.
Jak często jesteśmy do tego zachęcani, żeby przekroczyć granice komfortu. Przyjmuje się, że jeśli nie przekroczysz granic komfortu, to nic nowego w życiu nie wyjdzie, a jedynie wszystko zostanie po staremu.

Ale czy zastanawiałaś (eś)się nad tym co to dokładnie są te granice komfortu? Co to dla Ciebie osobiście są te granice komfortu?
Czy szukałaś(eś) ich u siebie?
Czy pomyślałaś(eś) o tym, że żeby coś przekroczyć czy nie przekroczyć, to najpierw trzeba wiedzieć, co to jest i w czym rzecz, bo jeśli tego nie wiesz, to jak masz to przekroczyć?

Mam czasami wrażenie, że tak wiele mówi się o czymś, czego się nie definiuje i właśnie dlatego tyle trzeba o tym mówić, bo zazwyczaj nie opisuje się- co to takiego dokładnie są- te granice komfortu. A jedynie się mówi, żeby je w końcu przekroczyć. Chociaż też zdaję sobie sprawę z tego, że definicja ta jest bardzo trudna, a może nawet nie jest możliwa. W zasadzie można tu udzielić wskazówek ale zdefiniować jednoznacznie tego się nie da.

PRZYJMIJ WIĘC, ŻE TO CO NAPISZĘ, TO JEDYNIE DROGOWSKAZ DO OSIĄGNIĘCIA TWOJEGO CELU.

 

Processed with VSCOcam with f3 preset

 

Skoro nie wiesz dokładnie co to, to jak masz to przekroczyć albo jak masz tego nie przekraczać?
To tak jakbyś biegł(a) w maratonie, a nie wiedział(a) gdzie jest jego koniec i dokąd masz dobiec, żeby ten bieg ukończyć i żeby w końcu spasować czyli przestać biec.

DLATEGO WŁAŚNIE W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI MUSISZ ZDECYDOWAĆ CO TO SĄ TE GRANICE KOMFORTU I DOKŁADNIE WYSZUKAĆ I OKREŚLIĆ JE U SIEBIE. MUSISZ ZDECYDOWAĆ CZEGO CHCESZ BARDZIEJ, A CZEGO MNIEJ. A CO DLA CIEBIE JEST NAJWAŻNIEJSZE, BO DOPIERO WTEDY MOŻESZ TO”MNIEJ” ZAMIENIĆ NA TO „WIĘCEJ”. WTEDY DOPIERO MOŻESZ :MNIEJ” ZASTĄPIĆ „WIĘCEJ”. 

I TO JEST DOPIERO MIEJSCE, Z KTÓREGO MOŻESZ SIĘ ODBIĆ I WSKOCZYĆ W TO CZEGO CHCESZ, CZEGO PRAGNIESZ, CO JEST TWOIM MARZENIEM. TO MIEJSCE, TEN PUNKT, TA LINIA, TO NIC INNEGO JAK TWOJA DECYZJA O TYM CZEGO CHCESZ, CO CIĘ NAJBARDZIEJ INTERESUJE, CO JEST DLA CIEBIE PRZYJEMNE, A CO CIEBIE DENERWUJE. CO CHCESZ PRZEŻYĆ, A CO MA CIEBIE OMINĄĆ.

Life-of-Pix-free-stock-photos-nature-woman-cap-jordansanchez

TO TRUDNY WYBÓR ALE MUSISZ GO DOKONAĆ, ŻEBYŚ W KOŃCU RUSZYŁ(A) Z MIEJSCA.

I DOPIERO WTEDY MOŻESZ DO TEGO DOPASOWAĆ SWOJE OSOBISTE GRANICE KOMFORTU, BO TYLKO TAKIE GWARANTUJĄ CI POWODZENIE.

Co to więc są te granice komfortu?

Porównam to do codziennych „obowiązków”. Jeśli każdego dnia wykonujesz podobne rzeczy, podobną pracę i zajmuje Ci to cały dzień, to nie ma już miejsca na to, żebyś zrobił(a) coś więcej. Nie ma w tym dniu miejsca, żebyś zrobił(a) coś ponad to co robisz zawsze, ponieważ po prostu nie starczy Ci na to czasu. I tu powstaje pytanie: skąd mam wziąć więcej czasu, żeby zrobić coś innego, coś ponad to co robisz każdego dnia?

Life-of-Pix-free-stock-photos-making-dough-hands-Dreamy

I WŁAŚNIE TA CODZIENNA KRZĄTANINA, TO ROBIENIE KAŻDEGO DNIA PODOBNYCH RZECZY. TO TRZYMANIE SIĘ PLANU W KAŻDYM TWOIM DNIU, TO INACZEJ TWÓJ KOMFORT.
Bo przecież wiesz co masz robić. Wiesz co jest już zrobione czyli co jest za Tobą. I wiesz co masz jeszcze do zrobienia czyli co jest przed Tobą. Robisz wszystko lepiej lub gorzej i czujesz się z tym bezpieczna(y) czyli czujesz się komfortowo. Być może wcale nie czujesz się z tym dobrze, bo komfort wcale nie musi oznaczać dobrego samopoczucia.

Komfort to raczej oznaka bezpieczeństwa.

Ale może narzekasz każdego dnia, że czegoś Ci brakuje, że chciał(a)byś czegoś więcej ale zawsze wtedy przychodzi ta myśl: „No tak ale jak mam to zrobić. To w moim przypadku nie jest możliwe. Nie mam czasu na to, żeby zrobić coś więcej. Nie mam pieniędzy, żeby coś zmienić. Tkwię w tym ale nie mam  wyjścia”.

Life-of-Pix-free-stock-photos-subway-girl-reflection-macnicolae

Może mówisz i myślisz tak niemal codziennie, a może i kilka razy dziennie i każdego dnia masz tę samą wymówkę, ale za to czujesz się usprawiedliwiona(y). bo wygląda na to, że wszystko jest w porządku.
Ale to w porządku to zwykle pozory. Jednak czujesz się komfortowo.
Co wcale nie musi znaczyć, że czujesz się dobrze.

Spójrz na to z innej strony, bo jeśli wciąż będziesz patrzył(a) w ten właśnie sposób co dotychczas, to możesz tkwić w tym przez tydzień, miesiąc, a może i wiele lat, a kto wie czy nie jeszcze dłużej.

Jakie masz wyjście? No właśnie- jakie masz wyjście ze strefy komfortu?
BO TO WYJŚCIE, TO WŁAŚNIE WYJŚCIE Z TEJ STREFY KOMFORTU.

Life-of-Pix-free-stock-photos-infinite-street-lights-leeroy

Jest to bardzo proste. Musisz z czegoś co teraz robisz zrezygnować po to, żeby w to miejsce w ten czas, w te pieniądze wstawić coś innego.

Nawet gdy jesteś mamą na całym etacie i dbasz o dzieci najlepiej, jak tylko potrafisz, to np. możesz komuś powierzyć opiekę nad swoimi dzieckiem, a w tym czasie zrobić coś innego albo np. zamiast specjalnego obiadu dla dziecka, którego przygotowanie zajmuje Ci codziennie godzinę albo i dłużej, możesz kupić gotowe danie. Wiem, wiem, tu chcesz zaprotestować i powiedzieć- ale ja chcę, żeby moje dziecko było zdrowa i jadło zdrowo, specjalnie przygotowane posiłki. To fakt i masz rację. Ale jeśli tak będziesz mówił(a) i myślał(a) przez najbliższe 10 lat albo dłużej, to nie wyjdziesz z tej swojej strefy komfortu i będziesz stale tkwił(a) w tym samym miejscu.
I jeśli jest Ci z tym dobrze i czujesz, że to co robisz ma sens i przynosi Ci radość i spełnienie, to rób tak dalej.

2015-06-Life-of-Pix-free-stock-photos-fire-night-woman-geoffroy

Ale jeśli jest inaczej, to wyjdź poza codzienność. Wybacz sobie to, że Twoje dziecko przez kilka miesięcy będzie jadło coś czego przygotowanie jest mniej pracochłonne, bo może będzie to w sumie ogromną korzyścią dla niego, bo w konsekwencji mama czy tata będą bardziej szczęśliwi, bo będą robić coś co ich zadowala, co ich cieszy, co może jest ich pasją, co jest ich marzeniem.
Bo kto wie co wyniknie wkrótce z tego, że zamienisz jedno swoje zajęcie na inne?

Oczywiście nijako (można powiedzieć), w super miejscu są wszyscy ci, którzy mają nadmiar czasu i po prostu ten nadmiar zagospodarują na robienie czegoś, czegokolwiek. Ale właściwie w ten nadmiar nie wierzę, bo przecież w jakiśkolwiek sposób ten czas jest zagospodarowywany: może oglądają swoje seriale, z których nie potrafią zrezygnować albo robią na drutach sweterki. A może codziennie śpią po kilka godzin albo wylegują się w łóżku.
Ale to też jeszcze nie znaczy, że jest im z tym źle i że łatwo z tego spasują i że w ogóle są w stanie z tego zrezygnować.

WIDZĘ WIĘC TAKIE ROZWIĄZANIE:
WIEDZ CZEGO CHCESZ, POZNAJ SWOJE MARZENIA, A WTEDY ZREZYGNUJ Z TEGO CO JEST DLA CIEBIE MAŁO WAŻNE NA KORZYŚĆ TEGO CO JEST DLA CIEBIE NAJWAŻNIEJSZE.

2015-06-Life-of-Pix-free-stock-photos-men-back-landscape-szolkin

ZAMIEŃ W SWOIM ŻYCIU MAŁO WAŻNE NA NAJWAŻNIEJSZE, BO „SZALEŃSTWEM JEST ROBIĆ WCIĄŻ TO SAMO OCZEKUJĄC RÓŻNYCH REZULTATÓW” (Albert Einstein).

Chyba, że nadal chcesz tkwić w tym, co robisz teraz. Może to jest dla Ciebie dobre i czujesz się szczęśliwa(y). Wtedy zostań w tym co jesteś 🙂

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

 

  • Ja rozumiem granice komfortu jako przekraczanie granic własnego „bezpieczeństwa”… takiej otoczki, którą rozpościeramy wokół siebie, aby jak najwygodniej przeżywać codzienność 🙂 Dlatego, nie do końca zgodzę się, że aby je przekroczyć trzeba z czegość zrezygnować – ale już wyselekcjonować, aby być bliżej swoich celów – owszem.

    Uważam, że aby je przekroczyć potrzeba przede wszystkim odwagi, odwagi do tego, aby móc przeistoczyć myśli w czyny… 🙂 !

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

    Ps: Bardzo ciekawie napisane 🙂

    • To fajnie, że się wypowiedziałaś ja Ty to rozumiesz i masz rację.
      Właściwie nie wiem czy czasami nie myślimy o tym samym ale jakby z innego puntu widzenia, bo wyselekcjonowanie to jednak też podjecie decyzji co jest dla Ciebie ważne a co mniej ważne. A kto wie czy jak wyselekcjonujesz i w ten sposób upewnisz się jakie i co ma dla Ciebie znaczenie, to czy wtedy samoczynnie z czegoś nie zrezygnujesz nawet do końca nie zdając sobie z tego sprawy.

  • Ja się z Tobą zgodzę, Twoje przedstawienie wyjścia ze strefy komfortu bardzo do mnie przemówiło i nawet z okazji wejścia w nowy rok zamierzam coś w tym kierunku zrobić, gdyż czuję, że utknęłam w takich powtarzalnych zajęciach, które oblepiają moją codzienność i nie dają szansy na przemycenie czegoś, co na czym mi zależy. Chore (tak, muszę to przyznać – chore, bo nawet dzieci nie mam pod opieką, ani w ogóle nikogo, za kogo mogę czuć się odpowiedzialna) poczuciu obowiązku, że w domu wszystko ma być na swoim miejscu, uniemożliwiało mi dotąd wprowadzenia większych zmian w zyciu, za którymi tak tęsknię. W sumie – zmotywowałaś mnie 🙂

    • Dziękuję 🙂 To fajnie i niech Ci się to uda 🙂 Tego Ci życzę z okazji nadchodzącego Nowego Roku.

  • … wychodzenie ze strefy komfortu jest jednym z najtrudniejszych wyzwan dla mnie. Nie wiem jak to jest, ale lęk przed nieznanym nieco paralizuje wsyztsko moje zmysły, i pomomi mojej ciekawości – odpuszczam.
    Zdecydowanie musze nad tym popracować i wyjść do świata i ludzi zdecydowanym krokiem i z podniesioną głową 🙂

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Niech Ci się darzy! 🙂

    • Dziękuję bardzo za życzenie 🙂
      Życzę Ci w Nowym roku wszystkiego najlepszego i żeby spełniły się Twoje najskrytsze marzenia, i żebyś chodziła z podniesioną głową i zdecydowanym krokiem 🙂

  • Dla mnie pierwszym największym krokiem poza strefę komfortu była decyzja o Dziecku.
    Drugim wynajęcie Niani. Trzecim znalezienie partnera biznesowego. A najtrudniejszym pisanie bloga bez anonimowego płaszczyka. Gdzie mnie to wszystko zaprowadzi? Sama nie wiem ale jestem tego bardzo ciekawa!

    • To życzę Ci w Nowym Roku wszystkiego dobrego i żeby spełniły się Twoje najskrytsze marzenia 🙂
      I żebyś doszła do tego miejsca, o którym marzysz 🙂

  • Dokładnie, każdy ma swoje granice komfortu. Ale z drugiej strony nie wszystko można mieć. Może to przemyślenie trochę offtopic, ale męczy mnie ta myśl… że jasne ważne jest, żeby się rozwijać, przekraczać swoje granice komfortu (bo inaczej stoimy w miejscu), ale z drugiej strony, nie można mieć wszystkiego. Doba ma ograniczony wymiar czasu i to od nas zależy na co przeznaczymy te godziny, ale… nie jesteśmy w stanie dać z siebie 100% we wszystkich obszarach życia. Nie mogę jednocześnie być matką na pełen etat, robiącą wymyślne obiadki dla całej rodziny, utrzymującą nieskazitelny porządek w domu, pracownikiem miesiąca i namiętną kochanką zaspokajającą wszystkie pragnienia swojego partnera… Bo prostu się nie da… pomimo fałszywej rzeczywistości i historii, którą serwują nam niektóre media etc 🙂

  • Dla mnie przekraczanie granicy komfortu to robienie tego czego się boje. Albo robienie czegoś co chwilowo wprowadza do mojego życia nie wygodę na rzecz przyszłej wygody. Przekraczanie granic własnego komfortu to dla mnie walka ze strachem, z moimi ograniczeniami i wątpliwościami. Czasem takie trwanie w strefie komfortu nas bardzo blokuje i ogranicza.

    • To fakt. Dziękuję za komentarz 🙂

  • Piękne słowa. Ja uwielbiam we wszystkim tę granicę przekraczać, sprawdzać co jest za szklaną szybą i ile jestem w stanie zrobić. Mam wrażenie, że to jest mój życiowy cel 😀 Odpakowywać kolejne czekające za rogiem czekoladki i sprawdzać, jak smakują. Byle się nie bać i robić to racjonalnie 🙂

    • W takim razie bardzo mi miło, że spotkałam Ciebie.
      Byleby się w tym wszystkim nie zapędzić i odkryć głownie teraźniejszość czyli Tu i Teraz, bo to jest zarazem ta prawdziwa radość, to jest prawdziwe życie, to obcowanie ze światem w tej właśnie chwili 🙂

      • Dokładnie 🙂 staram się wszystko robić z głową i dawać sobie chwilę „odpoczynku” 🙂 Ale staram się zarażać innych – bo warto.

      • Jasne, że warto 🙂
        Co do tego ma pewność.

  • Bardzo spodobał mi się Twój wpis. Ja jeszcze mam wiele obaw związanych z przekraczaniem granic komfortu, ale staram się to robić jak najczęściej. Wiem, że wtedy mogę dowiedzieć się o sobie i swoich możliwościach zdecydowanie najwięcej.

    • Bardzo Ci dziękuję 🙂
      Myślę, ze poznanie samej siebie, swoich potrzeb: tego co Ciebie cieszy a co smuci, co chcesz osiągnąć a czego nie, o czym marzysz a czego chcesz uniknąć nijako samoczynnie pozwala Ci przekraczać granice komfortu i wtedy nie ma potrzeby się do tego zmuszać.

      • Tak, jednak czasami nawet nie mamy świadomości, że coś może przynieść nam wiele korzyści. Nie dostrzegamy tego, bo kieruje nami niechęć do przekroczenia tej strefy komfortu. Dopiero jak się poniekąd do tego zmusimy okazuje się, że nie tylko nie było tak źle, ale że możemy odkryć siebie z zupełnie nowej perspektywy 🙂

        • Masz całkowitą rację. W ogóle dochodzę do wniosku, ze w zależności od punktu widzenia, każdy człowiek ma rację, bo każdy jest inny, a więc i każdy ten sam temat rozpatruje od swojej strony czyli ze swojego puntu widzenia 🙂
          Ja np. nazwałabym to po prostu działaniem. Chodzi mi o to, ze jak ktoś zacznie działać, to wtedy zaczyna się cokolwiek (w zależności od rodzaju działania) zmieniać.
          I na pewno to tez można nazwać, ze to przekroczenie granic komfortu, bo to po prostu coś więcej niż zwykle ten ktoś robi.

  • Dla mnie chyba strefa komfortu nie sitnieje, bo zawsze jak już jestem blisko niej, to zaczynam sobie myśleć, że w sumie to mi tu nudno i niewygodnie. Wychodzę i pakuję się w jakąś nową przygodę, która bardzo często jest mniej komfortowa od poprzedniej 🙂

    • No bo w końcu żadnych wyraźnych granic komfortu nie ma. A może zależą one tylko od tego jak bardzo czegoś chcemy?

      • Zdecydowanie zależą 🙂