Tak często chcemy zaznać spokoju, a tak trudno go uzyskać.
Czekamy na weekend, na święta, na urlop w nadziei, że właśnie wtedy odpoczniemy, że złapiemy oddech, że będziemy mieli czas na leniuchowanie albo na zajęcia, które chętnie robimy, w których czujemy się dobrze i dzięki którym jesteśmy bardziej spokojni i bardziej zadowoleni.

Ale jakże często okazuje się, że nadchodzi upragniony czas i możemy już robić to, co chcemy to, na co mamy ochotę, że powinniśmy czuć się dobrze, że, chociażby tych kilka godzin czy dni powinniśmy przestać się denerwować i śpieszyć, a tu przykra niespodzianka, bo nie osiągamy upragnionego spokoju, wcale nie czujemy się dobrze, a i zdarza się, że czujemy się gorzej niż pracując czy wykonując rutynowe czynności, które są niezbędne do naszej egzystencji.
Czas, który miał być dla nas ukojeniem, spokojem, okazuje się nagle zgrozą i niepokojem. Wydaje się to dziwne i niezrozumiałe, wręcz nie do zniesienia.

Albo zabieramy się za czynności czy zajęcia, które przecież lubimy i jeszcze niedawno chcieliśmy to robić i jedynie czekaliśmy, żeby mieć trochę wolnego czasu, a tu nagle okazuje, że nie mamy na nie ochoty, że cały zapał minął, że coś, jakby na siłę, odciąga nas od tych rzeczy i w końcu przestajemy z tym „czymś” walczyć i zamiast robić to, na co jeszcze przed chwilą mieliśmy ochotę, robimy to, co zwykle włączając np. telewizor albo komputer.

Podobnie dzieje się gdy kładziemy się spać. Przed snem myślimy, że teraz po długim i męczącym dniu odpoczniemy, ale sen nie przychodzi. Przewracamy się z boku na bok, w końcu zabieramy się za czytanie książki, co pomoże nam przetrwać noc.

Wielu ludzi szuka spokoju w różnych środkach farmakologicznych i udaje się czasem uśpić umysł i jakoś żyć albo lepiej spać, ale zdarza się, że czasem ludzie żyją tak przez wiele lat, wspomagając się farmakologią i nic nie wskazuje na to, żeby bez niej mogli żyć spokojnie.

Wizyty u różnych psychologów, czasem psychiatrów oraz czynny udziału w zajęciach w ramach grup wsparcia, też nie zawsze przynoszą oczekiwane efekty. A często te efekty widać tylko przez jakiś czas, po czym znów wszystko wraca.

Wiele wskazuje na to, że cały ten problem z osiągnięciem spokoju tkwi w człowieka myślach. Bo to nasze myśli, przenoszą nas do przeszłości w wydarzenia, które kiedyś przeżyliśmy i które zapisały się w pamięci jako negatywne.

Ale najczęściej nie chodzi o same te wydarzenia, co o całą otoczkę tych sytuacji, czyli o to, co na ten temat zarejestrowaliśmy w naszym umyśle: to, co sami o tych wydarzeniach myśleliśmy oraz nasze własne osądy na ten temat. To jest właśnie najgorsze w tym wszystkim czyli to, co o tym sami sądzimy.

A gdyby tak odważyć się i przypomnieć sobie na nowo ze szczegółami to, co wtedy się wydarzyło, mogłoby okazać się, że nie było to aż tak straszne jak obecnie myślimy. Może okazałoby się, że są to zwykłe wydarzenia, takie jak wielu ludzi już przeżyło i chociaż przechodzili podobne sytuacje – teraz są szczęśliwi.

Bo mogłoby się okazać, że w tych wydarzeniach nie było nic aż tak ważnego, aż tak strasznego, ale jedynie my tak to wszystko zinterpretowaliśmy.

Gdyby tak odnowić w pamięci to, co kiedyś się w naszym życiu działo i przyjrzeć się temu ponownie, gdyby mieć taką odwagę i przyznać się do swoich własnych myśli, jakie wtedy mieliśmy, gdy to wszystko się działo, to mogłoby się okazać, że zaczniemy żyć znacznie spokojniej i lepiej będziemy spali, bo w końcu odszukamy i bardziej zrozumiemy samych siebie.

.

 


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to: