Tytuł być może jest trochę dziwny i być może odpowiesz: No jak to przed chwilą się śmiałam(em).
Ale ja nie o tym dosłownie chcę mówić. Właściwie to o tym, ale nie w ten sposób.
Śmiech to przecież normalna sprawa i życie bez niego jest straszne…
Ale zadałam pytanie: Kiedy tak naprawdę śmiałaś(eś) się ostatnio?
Nie chodzi mi o śmiech gdzieś na imprezie, gdzie musiałaś(eś) wypić drinka albo „kilka głębszych”, żebyś się rozluźnił(a), żeby puścił stres, który trzyma Cię od dawna, bo to dla mnie śmiech wymuszony.

Chodzi mi o coś zupełnie innego, bo o śmiech prawdziwy, o taki jakim śmiałaś(eś) się, kiedy miałaś(eś) 2-3 lata, kiedy to obchodziła Cię jedynie zabawa i nie interesował Cię sukces, jaki masz osiągnąć albo to, że czas być sobą, albo że zapomniałaś(eś) co to życie chwilą, co to życie Tu i Teraz, kiedy nie interesowało Cię czy posiadasz pieniądze czy nie ani to czy masz dziewczynę lub chłopaka.
Wtedy interesowała Cię jedynie zabawa. No albo, jeśli lubiłaś(eś) się bić, to mogłaś(eś) też płakać od czasu do czasu gdy dostałaś(eś) w piaskownicy łopatką po głowie albo gdy mama Ci powiedziała, że nie kupi Ci zabawki, która Cię właśnie zainteresowała.

Ale żeby to uściślić: to nie interesowały Cię wtedy problemy „ludzi dorosłych”, a jedynie to, żebyś dostał(a) jeść i żebyś miał(a) się z kim albo czym bawić.

I właśnie wtedy gdy zabawa była w najlepsze, to śmiałaś(eś) się prawdziwie, bez jakiś grymasów na twarzy czy udawanego śmiechu, bo jeszcze jako tak małe dziecko nie umiałaś(eś) udawać, że się śmiejesz.

people-mother-family-father-large

Wtedy potrafiłaś(eś) się prawdziwie śmiać i prawdziwie płakać, bo zarówno jedno jak i drugie „wychodziło z Ciebie” tak zupełnie bez jakichkolwiek hamulców – samoczynnie.
Na zasadzie: radość = śmiechowi. Wspomniałam też o płaczu, bo wtedy też smutek = płaczowi.

Gdy dorosłaś(eś), zaczęłaś(eś) inaczej podchodzi do tego tematu, bo bałaś(eś) się, że może w tym czy innym momencie nie powinnaś(eś) się śmiać, albo że to nie wypada itd.
Ale też z czasem doszły do tego inne powody, jakimi są tzw. „problemy ludzi dorosłych”. I tu można by ich wymienić bardzo dużo, ale zapewne Ty sam(a) znasz je doskonale. Doszedł też stres, problemy z pracą, z rodziną, brak sukcesu czy kasy.
I to wszystko razem spowodowało, że dziś, żebyś zaczął(a) się śmiać, to potrzebujesz specjalnych ku temu „rozpalacz śmiechu”, np. specjalnych spotkań, alkoholu, narkotyków albo czegoś jeszcze innego, żebyś się trochę pośmiał(a) i żebyś się dobrze bawił(a).

aa pexels-photo-large (1)

Pierwszym i głównym hamulcem jest stres, może depresja itp.
Ale w tym miejscu pomyśl: skąd to się u Ciebie wzięło?
Czyż czasami nie stąd, że teraz, jako dorosła osoba bardzo boisz się ujawnić swoich prawdziwych poglądów i swoich prawdziwych uczuć, bardzo boisz się pokazać jaka(i) naprawdę jesteś, bo uważasz, że powinnaś(eś) kogoś słuchać, bo szefowi nie możesz podskakiwać i ujawniać swoich osobistych poglądów ani nawet tego co naprawdę umiesz robić, bo sądzisz, że gdy przyznasz się do tego, to wylecisz z pracy albo zabiorą Ci premię. Zresztą w domu często zachowujesz się tak samo, bo nie możesz przecież do wszystkiego przyznać się żonie czy mężowi, bo zrobiłaś(eś) parę rzeczy, które nie było fajne itp.

W każdym razie w życiu dorosłym niewielu ludzi śmieje się dlatego, że przydarzyło się coś śmiesznego, a nawet na spotkaniach z „przyjaciółmi” są ostrożni w okazywaniu prawdy o sobie, bo boją się, że spotka ich za to jakaś kara.

fashion-person-woman-girl-large

Czy warto  ZAPOMINAĆ O SWOIM PRAWDZIWYM JA?
Czy warto ODDAĆ SWOJE ŻYCIE DLATEGO, ŻE BOISZ SIĘ PRAWDY?

CZY WARTO PRZESTAĆ SIĘ ŚMIAĆ???

A Ty kiedy się ostatnio czułaś(eś) PRAWDZIWĄ BEZGRANICZNĄ RADOŚĆ?

 

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

 

Categories: Bądź sobą
  • Należy się śmiać każdego dnia 🙂 Śmiech to zdrowie 🙂

    • No jasne. Zgadzam się z Tobą 🙂
      Szkoda tylko, że wielu ludzi ma z tym problem.

  • Zgadzam się z Tobą, dzieci śmieją się częściej. Mają w sobie taką beztroskę.
    A jak jest z dorosłymi?
    Różnie.
    Chyba mam szczęście, bo jestem pogodna i takimi ludźmi się otaczam. Dostrzegam również osoby posępne, zestresowane – im wcale nie do śmiechu. Mam wrażenie jednak, że pogodę ducha jedni po prostu mają- a inni jakoś nie bardzo.
    Niezależnie od wieku – ciesz się Człowieku 😉
    Wszystkim – dużo UŚMIECHU 😉

  • Masz rację z tym śmiechem, już nie umiemy śmiać się tak z niczego na codzień. Ale na szczęście ja dzięki mojej małej córci często płaczę ze śmiechu 🙂 Wystarczy że ona zaczyna się śmiać głośno i już się razem śmiejemy jak głupie 🙂 Fajnie tak od czasu do czasu poczuć się jak małe dziecko 🙂

    • To gratuluję Ci wspaniałej córci 🙂
      Dzieci to wspaniały dar 🙂

  • Ja mam chyba taką naturę, że potrafię doprowadzić mojego chłopaka do takiego śmiechu, że aż go brzuch boli 😉 ale to chyba kwestia związana z nastawienia do życia i aby mieć w sobie coś z dziecka, cały czas, mając 10 lat, 20, 40 i 70 🙂

  • Moja córa śmieje się praktycznie cały czas 🙂 my jako dorośli niestety „doroślejąc” tracimy tę umiejętność

    • Masz rację. Też tak sadzę. Może trzeba trochę powrócić do tej umiejętności, bo mamy ja w sobie 🙂