Mówi się, że obecny świat jest bezduszny i panuje na nim znieczulica: że jedni drugim, nawet w drastycznych przypadkach, nie pomagają. Obecnie w świecie panuje trend i myślenie, iż najważniejsze są pieniądze, bo za nie można wszystko kupić. On spowodował, iż ludzie coraz mniej rzeczy robią bezinteresownie. Przeświadczenie, że nic nie ma za darmo, że nic nikt nam nie da za nic, że wszystko ma jakąś cenę powoduje, że staramy się również wstawić w ramki miłość i w jakiś sposób ją wyceniać.

Pewnie nie jeden z Was chciałby w tym miejscu zaprzeczyć. To świetnie, gdyż ma rację, że zaprzecza. Bo przecież miłości się nie kupuje.

Istniej stwierdzenie, że wszystko ma jakąś cenę, czyli odnosząc się do tego i miłość nie jest za darmo, i trzeba za nią zapłacić.

Wtedy powstaje pytanie: jaką cenę my płacimy albo jaką cenę przyjdzie nam zapłacić za to, że kochamy, albo za to, że jesteśmy kochani lub jedno i drugie. To powoduje, że miłość zaczyna się wydawać bezduszna, niedorzeczna. I powstaje w nas strach, zaczynamy bać się miłości.
Boimy się, że jeśli w pełni oddamy się miłości, jeśli szczerze kogoś pokochamy, to przyjdzie taki moment, iż będziemy musieli za nią zapłacić, czyli że przyjdzie czas, kiedy kochana osoba nas zawiedzie: może od nas odejdzie, może nas oszuka?

117

Osoby samotne zadają sobie pytania: Czy mnie ktoś pokocha? Te znów osoby, które mają już kogoś przy swoim boku zastanawiają się czy rzeczywiście są kochane. Zadają sobie pytanie: Czy on(a) mnie naprawdę kocha? Może mnie tylko tak oszukuje, a w zamian czegoś ode mnie chce?

Analizujemy miłość na wiele różnych sposobów, podchodzimy do niej jak pies do jeża. Myślimy, że to niemożliwe, żeby nas ktoś pokochał. Jeśli już coś w naszym życiu istnieje, to powstaje w głowie pytanie: Czy to w ogóle miłość, a może to nie miłość, może to złudzenie? Może miłość nie istnieje? Przecież miłość to przeżytek, bo nikt jej jeszcze nie widział, nie dotknął…

Taka analiza powoduje, że szufladkujemy miłość, że nadajemy jej to „coś za coś”. Bo skoro ktoś nam powie kocham Cię, to przychodzą do głowy myśli: A za co on(a) mnie kocha? Co we mnie jest takiego, że on(a) mnie kocha? Przecież we mnie nie ma nic szczególnego za co on(a) mógł(a)by mnie pokochać.
Czyż takie podejście to nie jest znów „coś za coś”? Bo przecież zakładamy, że jeśli nas ktoś kocha, to musi to być za coś. Prawdopodobnie nie przyjdzie nam do głowy myśl, że kocha za nic, że miłość, ta prawdziwa pochodząca z duszy, jest bezinteresowna.

Cały nas świat owija się więc wokół stwierdzenia: „coś za coś” i nie ma co się łudzić, że umiemy robić coś za nic, choć tak bardzo chcemy to deklarować, choć tak bardzo chcemy wierzyć, że coś istnieje za nic, to nasze myśli wciąż krążą wokół stwierdzenie: „coś za coś”.

Jednak prawdziwa miłość nie jest za coś. To sfera duchowa. Tej sfery rozum nie potrafi przeanalizować, bo jest poza jego zasięgiem.

114

Ale życie pisze inne scenariusze.
Gdy wychodzimy z założenia, że ukochana osoba musi dla nas coś robić, że musi nas wspierać, że jesteśmy z nią, bo… jest dla nas miła, jest dobrym człowiekiem, zawsze możemy na nią liczyć itd., to chyba zgodzisz się ze stwierdzeniem, że taka miłość nie jest bezinteresowna, a kochamy kogoś nie dla niego, a dla tego co ma on(a) dla nas reprezentować, za to jakim człowiekiem ma być dla nas.

Ale w prawdziwej miłości nie ma „coś za coś”. Prawdziwa miłość jest bezinteresowna.
Pewnie dlatego, ze względu na szufladkowanie miłości, czyli opisywanie jej, czyli zakładanie, że ktoś kocha nas bo… a my kochamy go bo… powodujemy, że miłość to coś w rodzaju interesu, że to coś w rodzaju targu.
Może właśnie z tego powodu pewna część kochających się ludzi rozchodzi się, bo uważa, że druga osoba nie spełnia ich oczekiwań?

Oczekiwanie czegoś od drugiej osoby, to tak naprawdę interesowność.

Może właśnie z tego powodu, wiele osób zauważa dopiero po rozstaniu, że to była prawdziwa miłość, którą odrzucili?
Bo dopiero wtedy zaczynają sobie zdawać sprawę, że chociaż się rozstali, to nadal kochają drugą osobę, chociaż już ona nie jest dla nich wsparciem, chociaż już nie mogą na nią liczyć itd.

I dopiero teraz zauważają, że nawet bez tego „coś za coś” byliby z tą drugą osobą szczęśliwi.

Ale przecież to też świadczy o tym, że miłość jest bezinteresowna, że nie istnieje w niej „coś za coś”, bo kochają za nic. Jedynie kochają drugą osobę za to, że po prostu ona istnieje, że żyje, że oddycha, że się uśmiecha, że rozmawia.

Bo

Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
~Paulo Coelho~

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to: