Utarło się przekonanie, że mężczyzna nie powinien płakać, bo to takie „niemęskie”. Kobieta owszem, może płakać, może się użalać nad sobą, może narzekać, może dużo mówić i może być nieznośna.

Mężczyzna nie, bo jego męskość na to nie pozwala.

Rodzice często tak starają się wychowywać swoje dzieci.
Gdy syn zaczyna płakać i użalać się nad sobą, to uczą go, że chłopak nie powinien okazywać swoich emocji, nie powinien płakać, bo to mu nie przystoi. Wszak przecież chłopak, a później młodzieniec i w końcu dorosły mężczyzna nie powinien płakać.
Dziewczynka to co innego. Może płakać, grymasić, okazywać swoje niezadowolenie, pokazywać swe emocje, MÓWIĆ CO CZUJE.

Mężczyzna za to powinien być męski, odważny, mocny, nieugięty itp.
Nie przystoi mu jednak płacz, mówienie o swoich uczuciach, użalanie się nad sobą, pokazywanie emocji.

NIE 658_min
JESTEŚ SAM

Ale czy tak powinno być?
Czy czasami takim wychowaniem nie zabijamy w chłopcu prawa do okazywania uczuć?
Czyż nie sądzicie, że tak wychowywany chłopiec, nauczony że uczucie mu nie przystoi, że okazywanie emocji nie jest dla niego, będzie miał problemy uczuciowe?
Tak wychowany chłopiec będzie przeświadczony, że nie może okazywać tego co czuje, nie może płakać.
A gdy jednak tak wychowany chłopiec, a później mężczyzna, nie wytrzyma i w bardzo trudnych dla niego chwilach, uroni chociaż łezkę, to zacznie się zastanawiać nad sobą i może stwierdzić, że coś z nim jest nie tak, że może nie jest prawdziwym mężczyzną, że ma problemy ze swoją męskością.

Ale proszę popatrzcie dookoła.
Dlaczego problemy z sercem, zawały itp. dopadają częściej mężczyzn niż kobiety?
Dlaczego to właśnie mężczyźni statystycznie umierają młodziej niż kobiety?
Kto wie czy to nie jest wynikiem tego, że kiedyś nie pozwolono im uzewnętrzniać swoich uczuć, że wychowano ich w duchu „męskości”, bo „mężczyźni nie płaczą”.

A czy my kobiety, które tak lubimy „męskich facetów” na pewno chcemy mieć przy sobie takich mężczyzn, którzy nigdy nie mówią nam, że nas kochają?

.

 

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

 

  • Mam podobne spostrzeżenia. Sama nie mam nic przeciwko płaczącym facetom, dla mnie to nie oznaka słabości, tylko właśnie na odwrót: męskiej siły. Bo jeśli wpaja się facetowi przez tyle lat, że nie powinen płakać, a on mimo wszystko to robi ( i to jeszcze przy mnie), to dla mnie to oznaka zaufania, otworzenia sie przede mną, pokazania swoich uczuć. Po stokroć wolę to, od tłumienia swoich uczuć głęboko w sercu.

    • Bardzo Ci dziękuję, że wyraziłaś swoją opinię.i fajnie to ujęłaś.
      Podejmę to ryzyko i Cię ‚osądzę”- myślę, ze jesteś wspaniałą osobą i mężczyzna, który jest przy Tobie jest szczęśliwy 🙂

      • Dziękuję bardzo 🙂 Mam nadzieję, że jest szczęśliwy 😉

      • Co tam nadzieja. Wiem, że tak właśnie jest.:)

  • Ja może nie płaczę, ale często mam w oczach łzy wzruszenia. Zwłaszcza gdy Młoda zrobi coś nowego czy niesamowitego. Wczoraj „przeczytała” mi całą książeczkę. Oczywiście z głowy, bo jeszcze nie umie czytać, ale tak się wczuła w klimat, że ktoś faktycznie mógłby uznać, że ją przeczytała 🙂