Różni ludzie mają rozmaite mniemanie o życiu. Jedni twierdzą, że ich życie, to splot przypadkowych wydarzeń i że nie mają oni wpływu na to jak potoczy się ich los. Inni uważają, że każdy człowiek może sam kształtować swoje życie.

Jeśli należysz do tej drugiej grupy, to myślę, że gdy tylko przyjęłaś(eś) to twierdzenie do wiadomości, to od tego momentu stwierdziłaś(eś), że musisz być bardzo odpowiedzialna(y) za wszystko co robisz, co mówisz, co myślisz, bo zaczęłaś(eś) zdawać sobie sprawę z tego, że skoro sama kreujesz własne życie, to wszystko musisz zacząć robić bardziej rozmyślnie, bardziej odpowiedzialnie, bo to wpływa na Twoją przyszłość, na to jak potoczy się Twój los.

Coraz więcej czasu zaczęłaś(eś) poświęcać na rozmyślanie i zastanawianie się nad tym, jak odpowiedzialnie traktować to co robisz i w ogóle jak to zrobić, żebyś zaczął(a) wieść życie takie jakie Ci odpowiada. Zaczęłaś(eś) się bardziej kontrolować, to o czym się dowiedziałaś próbowałaś(eś) wprowadzać w życie. Obserwowałaś czy coś się zmienia…
Usłyszałaś(eś) o tym, że żeby wszystko się udało, to powinnaś(eś) być bardziej pozytywna, powinnaś(eś) wizualizować przyszłość albo medytować czy robić cokolwiek innego, co pomogłoby Ci tę Twoją zmianę życia wykreować tak jak o tym marzysz.
Poczułaś(eś), że masz coraz więcej podpowiedzi jak te zmiany przeprowadzić. Czułaś(eś), że wzięłaś(eś) życie w swoje ręce i że musisz wyznaczył(a) sobie cele życiowe, musisz zacząć marzyć, bo inaczej tych zmian we własnym życiu się nie doczekasz.

pexels-photo-large (1)

Nie będę się tu nad wszystkim rozwodzić, bo nie o to mi chodzi.
Chcę tylko zwrócić Twoją uwagę na to, jak bardzo zaczęłaś(eś) się kontrolować. Chcę, żebyś też zauważyła, że to wszystko spowodowało, że coraz częściej obwiniałaś samą(ego) siebie, jeśli coś szło nie po Twojej myśli i zaczęłaś(eś) też nosić w sobie poczucie winy za to co się nie udawało. Jeśli długo nie widziałaś efektów swojego „nowego” podejścia do życia, to wyrzucałaś(eś) sobie, że robisz coś nie tak, uważając zarazem, że jesteś nieudacznikiem i że w ogóle jesteś do niczego.

W każdym razie gdy zdecydowałaś(eś), że Twoje życie nie jest przypadkiem i że masz możliwość je sam(a) kreować, to od tej pory szukasz wszystkiego co mogłoby Ci pomóc je odmienić.

Przyjrzyj się teraz sobie, swojemu życiu, żebyś spostrzegł(a) jak przez to wszystko oddaliłaś(eś) się od życia, które wiodłaś(eś) do tej pory. Być może było to całkiem dobre życie: może były w nim wzloty i upadki, może nie wszystko było dokładnie takie jak tego chciałaś(eś) ale może było ono całkiem szczęśliwe.
Gdy jednak dowiedziałaś(eś) się, że możesz wszystko zmienić, że możesz żyć dokładnie tak jak tego byś chciała to dawne życie nagle zaczęło Ci się wydawać puste, głupie, bezbarwne i całkiem nie takie jak sobie byś tego życzył(a).

Myślę, że mogło to spowodować wiele zamieszania w Twoim życiu i wiele niechęci do siebie samej(go), bo nagle spostrzegłaś(eś), że wszystko możesz mieć inne.

pexels-photo-large (2)

A to, że coś jest INNE- wydaje się zazwyczaj: LEPSZE.

Ale czy to na pewno jest prawda?

Czy inne to zarazem lepsze?

MYŚLĘ, ŻE INNE WCALE NIE MUSI OZNACZAĆ LEPSZE. OZNACZA TO JEDYNIE NOWSZE, MOŻE MODNIEJSZE.
JEDNAK NOWSZE I MODNIEJSZE TO TEŻ WCALE JESZCZE NIE OZNACZA, ŻE MUSI BYĆ LEPSZE.

Chcę w tym wpisie Ci uświadomić, że od tego momentu, od którego zdecydowałaś(eś), że Twoje dotychczasowe życie nie jest takie jak tego chcesz  i że w związku z tym chcesz je zmienić, zaczęłaś(eś) traktować siebie nad wyraz poważnie, zaczęłaś(eś) traktować siebie nad-odpowiedzialnie.
Ale to wszystko nie dotyczyło tylko Ciebie, bo najprawdopodobniej tak samo jak siebie zaczęłaś traktować swoich bliskich i w ogóle wszystkich ludzi, których znałaś(eś) i poznajesz.

To wszystko zarazem spowodowało, że przestałaś(eś) się bawić życiem, że przestałaś(eś) cieszyć się życiem, bo zaczęłaś je traktować za bardzo poważnie.

I właśnie często ta powaga, to traktowanie wszystkiego co robisz, co myślisz nad wyraz odpowiedzialnie spowodowało, że Twoje życie zaczęło być coraz trudniejsze, że Twoje życie przestało być przyjemne, a stało się stosem trudności.

pexels-photo-52065-large

Dlaczego?

Bo zaczęłaś(eś) wyznaczać sobie cele, zaczęłaś(eś) wszystko planować, zaczęłaś(eś) rozliczać samą(ego) siebie z czasu, który upływa i zaczęłaś(eś) zapominać, że w spełnianiu Twoich marzeń szczególnie ważną rolę odgrywa Twoja część duchowa czyli to czego nie zaplanujesz, czego nie przewidzisz.

I właśnie tym traktowaniem wszystkiego bardzo poważnie, tym narzucaniem sobie wciąż nowych zadań, tym poczuciem odpowiedzialności „uwięziłaś(eś)” w klatce swoją część duchową, swoją intuicję. Uwięziłaś jak w klatce swoją spontaniczność i niepowtarzalność. A to wszystko jest niezbędne, żeby Twoje marzenia się spełniły.

Myślisz, że nie mam racji?…

Wiedz o tym, że cel możesz sobie wyznaczać. Wiedz, że marzenia możesz mieć nawet te największe.
Ale zarazem powinnaś(eś) też wiedzieć, że droga do marzeń nie jest zaplanowana, że drogi do marzeń nigdy nie przewidzisz. Możesz zaplanować jakieś punkty pośrednie, jakieś przystanki, ale całej drogi punkt po punkcie, wydarzenie po wydarzeniu, nigdy nie zaplanujesz. Tę musisz pozostawić nieznaną. Tą drogą poprowadzi Cię Twoja intuicja.
Na tej drodze może być wiele potknięć, wiele nieznanych sytuacji, ocenianych przez Ciebie dobrze albo źle, ale wszystko co przeżywasz jest niezbędne, żebyś dobrnął(a) do celu.

Na tej drodze możesz czuć się jak okręcik pośrodku oceanu, który w falach płynie do światła, do latarni, do celu, w którym zostanie ocalony.

Przestań więc traktować siebie zbyt poważnie. Baw się życiem i bądź szczęśliwa(y) już teraz. To o czym marzysz dopiero nastąpi, a Twoje życie trwa cały czas.

 

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

 

 

  • Ciekawy wpis, daje sporo do myślenia i jest w nim dużo prawdy. Odkąd postanowiłam, że jakoś wyrwę się z obecnej pracy poprzez założenie własnej firmy staram się kontrolować dosłownie wszystko. Na wszystko staram się przygotować, nie umiem się wyluzować i dać niektórym rzeczom po prostu się dziać. Bez dokładnego planu nie wykonuję kroku. Nie marnować czasu – a gdy już go marnuję czuję się winna, że nic nie robię… Ale uważam, że to lepiej niż wcześniej – lepsze to niż stagnacja, praca w korpo i czekanie aż wygram w totka. Czuję, że pracuję, że zmieniam się na lepsze – stresuje mnie to mocno, ale to motywujący stres, czuję, że gdzieś dążę. Czy to źle?

    • Też tak sądzę, że to lepiej.
      Ale życie nie składa się tylko z pracy.. A żyjąc w ten sposób przez długi czas, możesz pogubić się w innych dziedzinach swojego życia, bo kontrola nie czyni Cię dobry obserwatorem tego co dzieje się wokół Ciebie a odwrotnie. Kontrola paraliżuje wiele Twoich możliwości, których prawdopodobnie nie zauważasz, bo kontrola to inaczej jakby rodzaj paraliżu Twojej intuicji czyli tego co jest niezauważalne, nieokreślone, niedefiniowane ALE ISTNIEJE…
      Czy to źle? Nie wiem. To Twoje życie, wiec przeżyj je po swojemu.

  • Powiem Ci, że od kiedy wzięłam się za swoje marzenia, to czas mi się skurczył. Zaczęłam się spisać i gorzej znoszę porażki. To prawda co piszesz i chyba czas trochę odpuścić i iść na żywioł, tylko z trójką dzieci, to cholernie ciężkie.
    Życzę Ci również miłego dnia 😀

    • Wszystko możesz robić w maleńkich dawkach, na tyle małych, żebyś ani Ty ani Twoja rodzina tego praktycznie nie odczuła. Jak stopniowo i bardzo delikatnie zaczniesz wprowadzać w życie coś nowego, to z czasem to coś nowego będzie rosło ale tak powoli, ze Ty z dnia na dzień tego nie zauważysz, ale po pewnym czasie gdy podsumujesz swoje życia nagle stwierdzisz: jak to się stało, ze to czy tamto udało mi się zmienić?
      I wtedy nie masz potrzeby zakładać, że jak masz dzieci czy cokolwiek innego, to już nie możesz niczego zmienić. Delikatnie i powoli wszystko zmienisz jeśli wiesz do czego dążysz.