Czy potrzebna nam jest miłość, wsparcie?
Czy naprawdę potrzebujemy miłości po to, żeby się dobrze czuć?

I tu większość z Was odpowie: oczywiście, że potrzebujemy miłości, że potrzebujemy kogoś bliskiego, że potrzebujemy kochać i czuć, że ktoś i nas kocha.

city-sunny-couple-love

Ale też spójrzcie na to z innej strony.
Załóżmy, że znasz siebie dobrze, czyli wiesz dokładnie czego pragniesz, wiesz o czym marzysz, dobrze wiesz co Cię cieszy, a co irytuje.

W takim układzie umiesz (w znacznym stopniu) zniwelować chwile, w których czujesz się źle, bo wiesz czego unikać. Ale też zdajesz sobie sprawę czego ma przybywać w Twoim życiu, bo dokładnie wiesz co Cię cieszy i co chciał(a)byś przeżywać.
I pomyśl teraz czy na pewno potrzebujesz wsparcia, czy koniecznie potrzebujesz tego, żebyś czuł(a) się kochana(y)?

CZY BEZ MIŁOŚCI Z ZEWNĄTRZ NIE MOŻESZ CZUĆ SIĘ DOBRZE?

Gdyby tak było, to by znaczyło, że poznawanie siebie, że poszukiwanie siebie, że Twoja wiedza na temat tego jaki naprawdę jesteś, byłaby Ci zbędna i do niczego niepotrzebna.

BO PRZECIEŻ PO TO CHCESZ SIEBIE POZNAĆ, ŻEBYŚ POCZUŁ(A) SIĘ NAPRAWDĘ DOBRZE.

 

Processed with VSCOcam with e6 preset

 

Przecież po to chcesz wiedzieć co Ciebie cieszy, żeby właśnie „to coś” towarzyszyło Ci w Twoim życiu.

W końcu dlatego chcesz zdawać sobie sprawę z tego co Cię denerwuje, czego byś w swoim życiu nie chciał(a) przeżywać, żebyś umiejętnie to właśnie omijał(a).

Dlatego chcesz znać swoje marzenia, żeby się one spełniały.

W końcu właśnie z tego powodu chcesz znać swoje pragnienia, żebyś dostawał(a) od życia to co dokładnie Ciebie interesuje.

Tego wszystkiego potrzebujesz właśnie dlatego, żebyś czuł(a) się dobrze, żeby Twoje życie Ciebie cieszyło, żebyś przeżywał(a) je z radością, przyjemnością i żebyś każdy dzień swojego życia zaczynał(a) z uśmiechem na ustach. A budząc się rano, żebyś czuł(a), że dzisiejszy dzień będzie szczęśliwy. I dlatego właśnie to wszystko Ciebie interesuje, żebyś wstawał(a) z ochotą i apetytem na wszystko co będzie się działo każdego dnia.

ŻEBYŚ PO PROSTU CZUŁ(A), ŻE ŻYJESZ.

Przecież po to właśnie i tylko po to chcesz poznać siebie.

 

Dlatego spójrz na miłość z innej strony.
Zauważ, że gdy będziesz znał(a) siebie, to zarazem sam(a) będziesz PEŁNA MIŁOŚCI.
BĘDZESZ PEŁNA MIŁOŚCI DO SAMEJ SIEBIE, BO BĘDZISZ PO PROSTU „CZUŁA, ŻE ZYJESZ”.

A GDY TY BĘDZIESZ PEŁNA(Y) MIŁOŚCI, TO KAŻDY KTO Z TOBĄ BĘDZIE MIAŁ JAKĄKOLWIEK STYCZNOŚĆ BĘDZIE TO CZUŁ, BĘDZIE CZUŁ OD CIEBIE TĘ MIŁOŚĆ.
TA MIŁOŚĆ BĘDZIE CIEBIE WYPEŁNIAĆ I PRZELEWAĆ SIĘ Z CIEBIE NA INNYCH.

couple-love-people-romantic

DLATEGO WŁAŚNIE POZNAJESZ SIEBIE, ŻEBY OSOBY, KTÓRE KOCHASZ ALBO KTÓRE POKOCHASZ, CZUŁY SIĘ Z TOBĄ NAPRAWDĘ SZCZĘŚLIWE. A TYLKO WTEDY TAK BĘDZIE, GDY TY POZNASZ SIEBIE SAMĄ(EGO) I POKOCHASZ SIEBIE TAKĄ(IM) JAKĄ(IM) JESTEŚ.

Nie swoją podróbkę, nie osobę, na którą się kreujesz, nie tę która jest zasłonięta maską, ale tę osobę, jaką naprawdę jesteś ZAAKCEPTUJ I POKOCHAJ.

 

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

  • Często miłość kojarzy się z drugą osobą, która żywi do nas to gorące uczucie, fakt, to jest krzepiące, ale nie zaspokoi naszych potrzeb, jesli sami nie będziemy umieli kochać. Miłość to stan w którym powinniśmy się znajdować ciągle i bezwarunkowo. Zgadzam się z każdym zdaniem posta 🙂

    • Dziękuję 🙂
      No właśnie, bo jeśli zaczniemy od poszukiwania miłości na zewnątrz, a zapomnimy o tej, ktorą nosimy w sobie, to może się to źle skończyć 🙂

  • Każdy z nas chce się czuć komuś potrzebny i przez kogoś kochany – nie widzę w tym niczego złego. Ale najważniejsze jest to, by kochać samego siebie – tak po prostu i bezintersownie.

    • Penie, że każdy che być kochany i kochać, i to jest wspaniałe 🙂
      Ale miłość zaczyna się zawsze w nas samych.

  • awiola

    Trzeba być po prostu sobą i akceptować swoją drugą połówkę. To prosty sposób na wspólne życie.

    • Właśnie tak 🙂
      Być sobą, a nie jakąś wymyśloną osobą czy wykreowaną na kogoś innego, kto wydaje się być wzorem. Każdy jest indywidualną osobą i nikt nikogo nie powinien naśladować.
      Od każdego można się wile nauczyć ale nie znaczy to, ze powinno się go naśladować.

  • Ja też uważam, że miłość powinno budować się od miłości do siebie i wsłuchania się w swoje wnętrze. W ten sposób nawet jeśli nie mamy miłości z zewnątrz potrafimy być szczęśliwi sami ze sobą 🙂

    • To dokładnie uważasz tak jak i ja, Dziękuję za komentarz 🙂

  • Do niedawna wydawało mi się, że aby kogokolwiek kochać wystarczy tylko pokochać siebie. Zrozumieć, zaakceptować, pogodzić się ze swoimi brakami, pracować nad sobą, rozwijać się, obserwować, być dla siebie wyrozumiały i wymagający jednocześnie… itd., itp… Teraz już wiem, że to nie jest tak. Pokochanie siebie to nie jest czynność. To trwający, niekiedy, całe życie proces. Proces wyzwalania się spod kompleksów, porównań, obsesji, natręctw, nałogów itd., itp. Gdzie w tym wszystkim w takim razie miłość do innych? An łatwo gdzieś zagubić priorytety. Dziś wiem, że nie wolno wręcz nie wolno w procesie akceptacji siebie zapominać o miłości do innych ludzi. Te dwa procesy muszą być przeprowadzane równolegle. Jeżeli w jakimkolwiek stopniu je rozdzielę utracę wtedy szansę na pełne i wartościowe życie. prawda jest natomiast, ze do szczęścia miłość od innych ludzi nie jest niezbędna. Niezbędna jest miłość do innych. Do świata, do życia w ogóle 😀

    • Muszę się z Tobą zgodzić, bo to jest fakt, że nie wolno zapomnieć o miłości do innych ludzi.
      I fakt, ze proces akceptacji siebie przebiega zawsze i wciąż.
      Ale też jest tak, że im bardziej siebie akceptujesz tym bardziej kochasz „samoczynnie- z automatu” innych ludzi.
      Nie są to w żadnym wypadku oddzielne procesy tylko równoczesne.
      Ale za to nie sposób jest odwrotnie czyli mówić i uważać, ze kogoś się kocha, a siebie równocześnie nie akceptować i nie kochać. Bo to by oznaczało, ze tej osoby, o której mówimy, że ją kochamy tez nie akceptujemy i znaczyłoby to, że tez w tej osobie widzimy dużo wad.
      A co za tym idzie, to już nie muszę dalej chyba pisać…

  • Pamiętam swój pierwszy poważny związek to było błaganie o miłość. Dziś już jestem dużo mądrzejsza. Pokochałam siebie, a potem znalazłam miłość. Miłość, która przerodziła się w małżeństwo i od kilku lat nie traci na swojej sile. 😉 Warto zaakceptować i polubić siebie, zanim ulokuje się w kimś uczucia.

    • Bardzo fajnie to napisałaś. Ale też sądzę, ze jeśli już ktoś ulokował swoje uczucia w kimś innym, to i teraz może poznawać siebie. I w ten sposób polepszyć związek 🙂

  • Ann

    Jakie to prawdziwe. Nie da się na prawdę pokochać drugiej osoby i uwierzyć w jej miłość, jeśli nie pokocha się siebie.

    • Właśnie w tym rzecz. Świetnie to ujęłaś. Dziękuję 🙂

  • Ann

    Mądrze napisane. Nie ma miłości do drugiego człowieka bez samoakceptacji i pokochania siebie.

    • No właśnie, a niektórzy oczekują czegoś odwrotnego. Najpierw szukają miłości na zewnątrz. Poszukują tych, którzy mają ich pokochać, bo sądzą, że wtedy będą czuć się kochani czyli będą czuć się lepiej, będą czuć się wartościowsi.
      Ale prawda jest taka, że najpierw powinni zrobić coś ze sobą czyli postarać się siebie samych zaakceptować, pokochać, bo dopiero wtedy osoby, które stają na ich drodze będą przy nich i z nimi szczęśliwe.

  • Nie wystarczy po prostu kochać. Nie wystarczy pragnąć się zmienić. Nie wolno szukać miłości na siłę. Jednak gdy miłość już nas zaskoczy, gdy trwa, to nie ma nic piękniejszego niż dzielenie się szczęściem z drugą osobą. Przyznam szczerze, że szczęście samo w sobie jest dla mnie tylko szczęściem. Nie wiem czy byłoby tak niedoścignione gdyby nie miłość i trwanie drugiej osoby.

  • To prawda najpierw trzeba poznać a potem pokochać samego siebie, żeby pokochać drugiego człowieka 🙂

    • Tak. Bo drugi człowiek będzie z nami szczęśliwy dopiero wtedy, gdy i my sami siebie będziemy akceptować i kochać. Natomiast w innym przypadku problem z samym sobą będzie się odbijał na tej drugiej osobie negatywnie.