Często nie pozwalamy sobie na bycie słabym. Zostaliśmy nauczeni, że słabość to coś złego, co niszczy nasze życie, co nie pozwala nam iść do przodu.

Uważamy, że gdy okażemy słabość to coś w naszym życiu pęknie, coś się nie uda, coś się zepsuje.

Dlatego właśnie wolimy nie okazywać swojej słabości, szczególnie przy innych ludziach.

Jednak nic nie pozostaje bez echa i ta słabość, którą ukrywasz, nawet przez wiele lat, może Cię dopaść. A jeśli dopadnie Cię znienacka, możesz nie być na nią przygotowany. I wtedy trudno Ci będzie ją pokonać. Bo przecież jeśli dopadnie Cię w momencie, kiedy się jej wcale nie spodziewasz, to zazwyczaj będzie to też moment, kiedy jesteś w stanie słabości z całkiem innego powodu, ponieważ, jeśli znasz prawo przyciągania (poczytaj o nim tutaj lub wejdź w kategorię Prawo przyciągania), to mówi ono, że podobne przyciąga podobne, więc w takim układzie każda słabość przyciąga inną słabość.

Myślę, że nieprzeżywanie słabości to coś podobnego, jakby człowiek był w żałobie po stracie bardzo bliskiej mu osoby, a nie pozwalał sobie przeżywać  tej żałoby. Czasem ktoś tak bardzo cierpi po starcie bliskiej osoby, że wcale nie chce nawet wspominać o tej osobie, ponieważ boi się, że gdy cokolwiek wspomni na jej temat, to rozdrapie ranę do takiego stopnia, iż nie będzie w stanie znieść bólu. Może to jednak spowodować, że on nigdy się z tą osobą nie rozstanie i pozostanie z myślami o tej osobie przez wiele lat, nie budując nic nowego w swoim życiu i stojąc w miejscu.

Podobnie jest ze słabością. Jeśli nie pozwolisz sobie jej przeżywać, to istnieje prawdopodobieństwo, że będziesz wracać, nawet wiele razy, w to miejsce, w którym tkwi w Twoim sercu „tamta” słabość.

Spróbuję to zobrazować.

Wyobraź sobie gumę o określonej długości oraz to, że jeden koniec tej gumy przywiązany jest np. do drzewa, a drugi do Ciebie. I wyobraź sobie, że idąc do przodu rozwijasz tę gumę, czujesz się swobodnie, wszystko idzie dobrze. Ale po pewnym czasie rozwiniesz całą tę gumę i gdy wtedy idziesz do przodu, guma zaczyna się naciągać, więc idziesz z coraz większym trudem. Ale nagle przychodzi moment, kiedy guma już się ani nie rozwija ani nie naciąga, bo już jest wyciągnięta na największą możliwą długość. I gdy wtedy spróbujesz ruszyć do przodu, guma nagle zaczyna się zwijać, a Ty w zastraszającym tempie mkniesz ku jej początkowi. I znów stoisz w miejscu, gdzie kiedyś nie pozwoliłeś sobie na przeżycie „tamtej” słabości.
Wróciłeś więc w miejsce początkowe i musisz zacząć od nowa, ale jeśli teraz też nie przeżyjesz „tamtej” słabości to istnieje prawdopodobne, że za jakiś czas znów wrócisz w to samo miejsce, czyli pod to drzewo, gdzie została przywiązana guma.

Jeśliby w ten sposób o tym pomyśleć, to może warto jest pozwolić sobie na przeżycie „tamtej” słabości po to, żeby nabrać sił i wyruszyć w dalszą drogę swojego życia już bez obciążeń?

Wtedy masz szansę wyruszyć silny i nie ma możliwości, żebyś znów cofnął się pod to drzewo. A jeśli napotkasz jakieś trudności, to pokonasz je znacznie łatwiej i szybciej.

Bowiem prawdziwa siła oparta jest na prawdziwej słabości.

.

 


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to: