Nie wiem czy kiedyś zastanawiałaś(eś) się nad tym, że praktycznie wszystko o czym myślisz i o czym mówisz: wyolbrzymiasz, czyli przedstawiasz obraz danej sytuacji w postaci nie do końca prawdziwej.

Sądzisz, że nie mam racji?

Pomyśl tak: jakaś sytuacja, o które mówisz trwała może kilka sekund, a może tylko ułamek sekundy, a Ty potrafisz o niej mówić przez następne kilkadziesiąt minut, a nawet prze kilka dni.
Czy nie mam racji?
Czy nie zdarzyło Ci się tego kiedyś zaobserwować?

Dam tu takie trzy przykłady:
1/  Wczoraj w pracy koleżanka(ega) powiedział(a) Ci, że masz sińce pod oczami i że pewnie się nie wyspałaś(eś).
Tylko tyle i za chwilę rozmowa przeszła na inny temat. Ale…
Tobie to nie dawało spokoju. Poszłaś(eś) do toalety, żeby obejrzeć w lustrze swoją twarz. Przyglądałaś(eś) się kilka minut: to z jednej strony, to z drugiej, to z boku, to z przodu i zastanawiałaś(eś) się jak bardzo te Twoje sińce są widoczne.
Do tego stopnia męczyła Cię ta sytuacja, że gdy wróciłaś(eś) z pracy do domu, to od razu spytałaś(eś) męża(żony): jak on(a) widzi Twoją twarz, czy wszystko z nią w porządku?
Na następny dzień spotkałaś(eś) się z przyjaciółką(em) i ją zapytałaś(eś) o to samo,  zarazem poprosiłaś o radę co masz zrobić, żeby zgubić te sińce… Nawet gdy teraz spotykasz ludzi na ulicy, to podglądasz czy też mają takie sińce pod oczami czy nie. Czy to normalne czy może to choroba?

2/ Pani w przedszkolu, do którego uczęszcza Twój syn stwierdziła, że dziś dziecko było niemrawe ale ogólne wszystko było w porządku, bo i jadło i bawiło się.
Ty wróciłaś(eś) z synem do domu i od razu podjęłaś(eś) ten temat z mężem(żoną). Stwierdziłaś(eś), że z Jasiem jest chyba coś nie tak- może chory, bo pani w przedszkolu powiedziała, że był dziś jakiś niemrawy.
I dalej ciągniesz temat: może trzeba iść z nim do lekarza? A może któreś dziecko go pobiło?
Na drugi dzień wracając z pracy podjęłaś ten temat z koleżanką, która ma córeczkę w przedszkolu i opowiedziałaś(eś) jej, że musisz iść z Jasiem do lekarza, bo wczoraj w przedszkolu źle się czuł i pani przedszkolanka mówiła, że może coś mu się stało.

3/ W pracy, pocztą pantoflową, poszła informacja, że mają Ciebie zwolnić. Ty już zaczęłaś(eś) wyobrażać sobie, że zostałaś(eś) zwolniona(y). Rozmyślałaś(eś) gdzie będziesz szukać pracy i jak. Wyobraziłaś(eś) sobie sytuację, kiedy nie masz pracy i jak długo będziesz musiał(a) szukać nowej. Poczułaś(eś) się jak osoba bezrobotna(y) i jak osoba, której brakuje pieniędzy na przeżycie.
Okazało się, że to była fałszywa informacja, bo zwolnili kogoś o podobnym nazwisku.
Jednak ta informacja, a właściwie to co zrobiła Twoja wyobraźnia, w której już powstał obraz człowieka bez pracy, bardzo wpłynęło na Twoje życie.
Tak bardzo, że nie masz pojęcia kiedy, jak i dlaczego, jednak niedługo sam(a) zostałaś(eś) zwolniona z pracy. A nic na to nie wskazywało i dosłownie kilka dni wcześniej szef mówił Ci, że jesteś świetną(ym) pracownicą(pracownikiem) i że nigdy Ciebie nie zwolni.

x pexels-photo-42157-large

W tych trzech najzwyklejszych przykładach usłyszałaś(eś) od kogoś, tylko po jednym zdaniu. W pierwszym, że masz sińce pod oczami, w drugim, że syn był w przedszkolu trochę niemrawy, a w trzecim, że ponoć mają Cię zwolnić z pracy.

I zobacz jak bardzo puściłaś(eś) wodze fantazji:
 z jednego zdania wypowiadanego przez kilka sekund zrobiłaś(eś) całe wydarzenie. Teraz już zapomniałaś jak dokładnie brzmiało to zdanie i opowiadając komuś o tym, zaczęłaś(eś) nawet zmieniać fakty. Ale za to taka niewinna i króciutka informacja, mocno wpłynęła na Twoje życie.
Znacznie za mocno i bardzo niespodziewanie.

Pomyśl teraz ile obrazów powstało na ten temat w Twojej podświadomości.

Zwracam na to uwagę, bo to powszechne zjawisko i wielu ludzi tak właśnie reaguje na to co gdzieś usłyszy . Dodam, że te informacje wcale nie muszą być potwierdzone. Są to, tak naprawdę, nic nie znaczące fakty, o ile w ogóle można je nazwać faktami.
Jednak mogą one bardzo źle zadziałać na Twoje życie, jeśli sam(a) na to pozwolisz.
A nawet spowodować szereg wydarzeń, które nie powinny mieć miejsca.
Ale często nie zastanawiasz się, jak takie niby drobiazgi, mogą poprowadzić Twoje życie w stronę, w którą nigdy nie chciał(a)byś pójść.

w pexels-photo

Teraz zobacz. Jeśli z takich drobnych informacji potrafiłaś(eś) stworzyć całą historię, to zarazem zakodowałaś tę opowieść w swojej podświadomości. Tam powstał „filmik” o tej sytuacji, bo Twoja wyobraźnia, kiedy przykładałaś(eś) swoją uwagę do tego wydarzenia, tworzyła wiele obrazów, które z czasem zlały się w jedną całą historię, czyli w „filmik”.

Dlatego zdaj sobie z tego sprawę i przestań wyolbrzymiać różne fakty, bo to może spowodować, że Twoje życie pójdzie torem zupełnie niespodziewanym dla Ciebie.

A jeśli chcesz, to zastanów się czy były takie sytuacje w Twoim życiu, które nigdy nie miały prawa zaistnieć, a jednak się wydarzyły.

 

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

  • naczytane.blog.pl

    Jestem mistrzynią wyolbrzymiania 😀

    • Najważniejsze, że zdajesz sobie z tego sprawę, bo dzięki temu masz szansę, żeby z tym skończyć 🙂

  • Ja na szczęście oduczyłam się już wyolbrzymiania i brania wszystkiego do siebie, ale większość ludzi faktycznie ma z tym duży problem.

  • To fakt, ja nawet mam do tego tendencję :P. Na szczęście powoli sobie tłumaczę i rozumiem. Chociaż dziś w pracy usłyszałam coś co daje mi mocno do myślenia…

    • Myślę, ze natura ludzka jest taka, że większość ludzi wyolbrzymia różne informacje.

  • Hm, zastanawiam się, czy wyolbrzymianie jest cechą kobiet, czy ogólną. Ciekawe, że o dobrych rzeczach/ludziach/informacjach nie myślimy za długo i generalnie szybko wypadają nam z pamięci, a te negatywne, nawet nieistotne tak skutecznie zostają w umyśle, że psują nam nastrój na długi czas.

    • Ja uważam, że tematy życiowe (mp. w tym przypadku wyolbrzymianie) zarówno są cechą tak samo kobiet jak i mężczyzna. A podporządkowywanie jakiś wybranych cech kobietom, a znów innych mężczyznom jest sztuczne i nieprawdziwe.

  • O, ja czasami naprawdę wyolbrzymiam:) Na szczęście zdaję sobie sprawę, że zwykle prawdopodobnie przesadzam i staram się za wiele nie myśleć. Nie zawsze mi się to udaje. Zauważyłam, że ma to związek z gorszym samopoczuciem, kilkudniowym stresem – wtedy łatwiej wyolbrzymiam i trudniej przestać mi o tym myśleć. Ponieważ jednak wiem, dlaczego tak się dzieje – bilansuję to racjonalnym wyjaśnieniem:) Jeszcze większym szczęściem jest to, że dobre rzeczy też ‚wyolbrzymiam’ – potrafię je zauważyć i stwierdzić: to naprawdę jest coś! 🙂

  • Pingback: Dokąd tak się śpieszysz? – Mówię Co Myślę()

  • Chyba każdemu się zdarzy taka sytuacja. Najważniejsze to zapanować nad sobą, dać samej sobie w twarz i się opanować 🙂

    • 🙂 Myślę, ze dobrze też zaobserwować skąd bierze się to wyolbrzymianie w danym człowieku, bo nic nie dzieje się bez przyczyny.
      Poznając bardziej siebie, prędzej można dojść do tego skąd to się wzięło.