Zauważ jak bardzo w naszym życiu zakorzeniło się słowo „musisz”.
Prawie na każdym kroku słychać: musisz zrobić to musisz zrobić tamto, bo jak nie to się coś… zawali.
Oczywiście, że są rzeczy które trzeba zrobić, bo one są niezbędna: głownie te, w których ponosisz za kogoś czy za coś odpowiedzialność. I jasne, że wtedy trzeba to zrobić czy wykonać.

Ale chodzi mi o coś innego. Chcę tu napisać o tym co NIE jest niezbędne ale mówisz i myślisz: jeszcze muszę zrobić to lub to, czy coś innego. I być może przestałaś(eś) już rozróżniać to co jest niezbędne do zrobienia, od tego co wcale nie musi być zrobione.

Bo np. czynności: w weekend muszę odpocząć, muszę się dziś wyspać, muszę zdjąć sweterek, bo jest mi gorąco, muszą zrobić kolację, muszę włączyć telewizor, muszę jechać na wczasy, muszę spotkać się z przyjacielem- nie zawsze są niezbędne, a za to często na pewno są zbędne albo niekonieczne do zrobienia.

Life-of-Pix-free-stock-photos-godrevy-shoreline-dog-sea-beachmuser (1)

Wiem, że może masz ochotę zaprzeczyć, że w weekend przecież musisz odpocząć i że jeśli się nie wyśpisz, to będziesz niewyspana(y) i wtedy będziesz się  źle czuł(a) czyli musisz się wyspać.
To prawda. I trudno byłoby zaprzeczyć.

Jednak  zauważ coś innego. Zastanów się czy przypadkiem nie przestałaś(eś) już odróżniać to co chcesz zrobić, bo chcesz, bo np. sprawia Ci to przyjemność- od tego co naprawdę musisz zrobić.

Bo np. to, że masz ochotę pooglądać telewizor nie jest w końcu żadnym przymusem, ale sprawia Ci to przyjemność.
To, że jest weekend, nie idziesz do pracy i możesz go spędzić z rodziną jak tylko chcesz, to przyjemność, a nie przymus i możesz ten czas wykorzystać tak, żebyś odpoczął(a) z przyjemnością, a nie żebyś musiał(a) się przymuszać do odpoczynku.
To, że jedziesz na wczasy, to jedynie przyjemność i radość, że możesz spędzać ten czas swobodnie, tak jak chcesz i np. razem z bliską Ci osobą jednak nie musisz w końcu wyjeżdżać na wczasy ale możesz, jeśli chcesz to zrobić.
Kolacji też nie musisz przygotowywać, chyba że ktoś jeszcze na nią czeka np. Twoje dziecko, bo możesz nie jeść, to w końcu nie jest obowiązkiem.

Life-of-Pix-free-stock-photos-seagull-harbour-sea-boats-beachmuser

Oczywiście w zależności od tego kim jesteś i jak masz poukładane swoje życie, wszystko u Ciebie może wyglądać inaczej niż opisałam i to co ja wymieniłam, że musisz- u Ciebie może być przyjemnością i z chęcią to robisz, i na odwrót, bo tu podałam tylko takie przykłady, żeby zobrazować to o czym chcę powiedzieć.

Chciałam tylko, żebyś zauważył(a) i pomyślał(a), a może nawet, jeśli chcesz, to przeanalizował(a) swoje życie pod tym właśnie kontem czyli co naprawdę w nim musisz zrobić, bo jest niezbędna ale też szczególnie, żebyś zauważył(a) co robisz, bo po prostu chcesz z różnych względów zrobić i nie jest to dla Ciebie w żaden sposób uciążliwe.
A wręcz może być przeciwnie, jest to dla Ciebie przyjemne i robisz to z ogromną chęcią.

Nawet ta kolacja, może być robiona z obowiązku ale też możesz uwielbiać rozbić kolację dla kogoś kogo kochasz i może  sprawiać Ci to ogromną przyjemność.

W tym poście chciałam, żebyś zauważył(a) jak wielu rzeczom, sytuacjom, czynnościom przypisujesz  to, że są one obowiązkowe, sprowadzając w ten sposób swoje życie w kierunku przymusu.

Life-of-Pix-free-stock-photos-dog-car-roadtrip-santalla

Dlaczego?

Dlatego, że przymus kojarzy się zawsze z czymś nieprzyjemnym i to do czego się człowiek przymusza powoduje, że zarazem te czynności robi się niechętnie, bez werwy, „bez życia”, że robi się je, bo tak trzeba, bo nie ma innego wyjścia.

Ale jestem przekonana, że gdybyś głębiej się nad tym zastanowił(a), to zauważył(a)byś, że wiele rzeczy, o których mówisz, że musisz robić wcale nie jest niezbędnych.
Ale też żebyś zauważyła, że wiele tych czynności, których musisz, gdyby nie były one przymusowe, to robił(a)byś je znacznie chętniej, a nawet z ogromną przyjemnością.

Bo nie musisz iść do kina ale za to idziesz tam chętnie, bo to uwielbisz.
Nie musisz bawić się z dzieckiem ale sprawia Ci to ogromną przyjemność i robisz to, bo masz na to ochotę.
Nie musisz w pracy robić nowego projektu, o którym wiesz tylko Ty i nikt Ci go nie zlecił, jednak zdecydowałaś(eś) się, żeby go zrobisz, ponieważ ma on być miłym zaskoczeniem dla innych, dla szefa i liczysz, że być może dostaniesz awans albo po prostu zostaniesz za niego pochwalona(y), co pewnie byłoby dla Ciebie wielką radością.

Ale gdy tylko pomyślisz, że dziś jeszcze się z dzieckiem nie bawiłaś(eś) i chociaż jesteś bardzo zmęczona(y), to czas, żebyś to już w końcu zrobił(a), to od razu nie masz na to chęci i staje się to jedynie Twoim obowiązkiem. A obowiązek, to przymus. A przymus to ogromna niechęć.
Bo tak naprawdę gdy dziś się z dzieckiem nie pobawisz, to świat się nie zawali.

Być może jest teraz tak w Twoim życiu, że już nawet przestałaś(eś) rozróżniać co musisz zrobić, a co możesz ale nie musisz…

Jestem przekonana, że gdybyś zadał(a) sobie trochę trudu i przemyślał(a) pod tym kontem swoje życie, to nagle odkrył(a)byś, że jest ono znacznie przyjemniejsze niż do tej pory myślałaś(eś), jedynie tego nie zauważyłaś(eś) albo o tym zapomniałaś(eś).

 

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

Categories: Bądź sobą
  • No prawda jest z tym muszę…Ja muszę, bo Mamą jestem i nie mogę inaczej, choćbym chciała. Odpowiedzialność mnie zmusza do muszę:) Ale liczę na do, że pewnego dnia dojadę do momentu, w którym będę jadła to co chcę, piła co i kiedy chcę, że będę mogła leżeć i czytać, albo tylko pachnieć…Nie wiem czy to w ogóle możliwe, ale mam nadzieję:) Co tam? Nadzieja nic przecież nie kosztuje!

    • Masz rację. Warto wiedzieć czego się chce 🙂
      A czy musisz, bo jesteś mamą?..
      Mało kto nie jest mamą i jestem pewna, że robisz wiele rzeczy, których wcale nie musisz robić ale chcesz je robić 🙂
      Może za bardzo to uogólniłaś?

  • Fajny wpis 🙂 Ja staram się weeliminować słowa : muszę, powinnam z mojego życia … z różnym efektem. A wystarczy zamienić muszę, powinnam na chcę, pragnę.

    Jak zauważyłam jednak – to różnie jest z tą używalnością słowa chcę i z mentalnością ludzką.

    W jednej z firm w której pracowałam szefowa wzięła mnie na rozmowę , na której próbowała mi przetłumaczyć, ze ona jest tu kierownikiem i jak chcę wyjść wcześniej to nie powinnam do niej – Pani Kierownik zwracać się słowami: Chę/potrzebuję wyjsć wcześniej tylko czy mogę prosić o wcześniejsze wyjście.

    W drugiej z firm szefowa też miała do mnie pretensję za używalność słowa chcę w zwracaniu się do informatyka, kiedy powiedziałam, że chcę aby mi pomógł bo coś mi w systemie szwankuje. Pytała czy nie umiem używać zwrotu – czy mogę prosić.

    Byłam osłupiona tymi przemowami-ale po dziś dzień nie mogę się przestawić w żadnej firmie na tryb proszący i nie zamierzam i od czasu do czasu mam z tego powodu zgrzyty 😉

    • Nie wiem co napisać, bo myślę, że zawsze przyjemniej jest komuś pomagać Tobie gdy go o to poprosisz, niż gdy stwierdzisz, że tego chcesz.
      Gdy używasz do kogoś kto może Ci pomóc zwrotu „chcę”, to tak jakby on musiał Ci pomóc. Ale czy ktoś musi Ci pomagać?
      On też nic nie musi.