Czy nie uważasz, że za dużo od siebie wymagasz?

Spójrz na siebie, na swoje życie. Wciąż czegoś od siebie chcesz, wciąż uważasz, że jesteś niezbyt dobra(y). Stale chcesz zmieniać siebie i swoje życie. Bez przerwy masz wrażenie, że robisz niedostatecznie dużo. Wyzywasz siebie od lenia, nieroba, nieudacznika.
A gdy coś nie pójdzie po „Twojej myśli”, to jesteś zła(y) sam(a) na siebie, że to się nie udało.
Czy pomyślałaś(eś) kiedyś o tym, że takie podejście do życia jedynie Cię dołuje, że właśnie dzięki takiemu postrzeganiu samej(go) siebie jesteś sfrustrowana(y) i zapadasz w stany depresyjne?

Z jednej strony niejednokrotnie zmuszasz się do tego, żeby się uśmiechnąć, żeby zobaczyć świat w lepszych, bardziej różowych kolorach, chcesz szukać w poszczególnych wydarzeniach pozytywniejszych momentów, a z drugiej sam(a) siebie wprowadzasz w stan smutku, a nawet nienawiści do samej(go) siebie.

Czy to nie jest trochę dziwne, albo głupie?

pexels-photo-large (1) X
Przecież zawsze jest tak, że cokolwiek robisz, to robisz to najlepiej jak potrafisz w danym momencie.

Nic nie jest przypadkowe, a więc i nie jest przypadkiem to jak dana sytuacja się rozwija. Niezależnie od tego czy to co się dzieje postrzegane jest Twoimi oczyma jako dobre czy jako złe, to jedno jest pewne: Ta sytuacja w danym momencie nie mogła być inna.
I chociaż, podsumowując dane wydarzenie, ocenisz je „wrzucając” do jednego z dwóch worków czyli do dobra lub zła, to na pewno w chwili gdy to się działo, nie mogło być inaczej niż było.

Dlatego też niezależnie od tego, czy coś było dobre czy złe, czy w tej chwili ocenisz je jako pozytywne czy negatywne, to było ono częścią Twojego życia, a przytrafiło się tylko dlatego, że miało Cię czegoś nauczyć, miało Ci coś uświadomić, miało Cię gdzieś zaprowadzić.

Jedno jest pewne: To wydarzenie (niezależnie od Twojej oceny) przybliżyło Cię do osiągnięcia Twojego celu, bo nie mogło być inaczej.

pexels-photo-27866-large


Dlatego tak ważne jest, żebyś w chaosie swoich własnych myśli, odszukał(a) samą(ego) siebie i zdecydował(a) jakie masz cele, marzenia, co chcesz przeżyć, a czego wolisz uniknąć.

Bo jeśli teraz uważasz, że jakieś Twoje przeżycie oddaliło Cię od zamierzonego celu, to być może nie wiesz co chcesz osiągnąć.

Ale już teraz, w tym momencie ZAAKCEPTUJ wszystko co dzieje się wokół Ciebie, bo to rodzaj zatwierdzenia (to coś w stylu odhaczenia) tego co już było.
I w każdym momencie staraj się akceptować to co dzieje się w Twoim życiu i to niezależnie od tego, jak je postrzegasz.

A dzięki zaakceptowaniu tego co Ciebie spotkało, będziesz mógł(a) ruszyć w dalszą drogę swojego życia, która przybliży Cię do Twoich pragnień.

Life-of-Pix-free-stock-photos-new-york-people-nabeel

Jednak nie zatwierdzenie, nie zaakceptowanie Twojego życia takim jakim ono jest teraz, będzie Twoje myśli wprowadzać w przeszłość i często będziesz wspominał(a) to co Ciebie wcześniej dotknęło, zamiast iść do przodu.

ZATWIERDŹ TU I TERAZ SWOJE OBECNE POŁOŻENIE W ŻYCIU I RUSZ Z TEGO PUNKTU W DALSZĄ DROGĘ.

.

Gdybyś chciał(a) zasięgnąć ode mnie rad na temat tego, jak możesz zmienić swoje życie w TWOIM konkretnym przypadku, to INFORMACJE ZNAJDZIESZ W TYM MIEJSCU.

Zapraszam serdecznie.
Marzenna


Jeśli ten wpis Ci się spodobał to:

 

  • Bardzo lubię czytać takie słowa, pozdrawiam 🙂

  • My chyba naprawdę jesteśmy zepsutym narodem. Czasami sobie myślę, że już praktycznie wcale nie potrafimy w drugim człowieku zauważać tych pozytywnych stron. Nie mówiąc już o sobie. A przecież wcale nie trzeba wyczyniać cudów, żeby być szczęśliwym. 🙂

    • No pewnie, że nie trzeba wyczyniać cudów, żeby być szczęśliwym ale ludzie doceniają coś wtedy jeśli jest trudne do wykonania (i to im trudniejsze tym cenniejsze) dlatego właśnie często przechodzą długą drogę.
      A co do naszego narody, to myślę, że za bardzo sami na siebie narzekamy, bo siebie nie doceniamy. A jak narzekamy to mamy to co chcieliśmy.

      • Dlatego właśnie powinno się dostrzegać piękno w tych małych rzeczach 🙂

        • Ma rację, to jest podstawowy wniosek, bo nawet największa radość składa się z wielu mniejszych.
          A każda nawet najdrobniejsza rzecz może być piękna, jeśli się to piękno dostrzeże.

  • Esperanca

    To co piszesz , gdzieś, jakoś w chwili spokoju, czasem nawet rezygnacji …w świetle problemów, które się pojawiły…sami dostrzegamy…mówimy sobie, już dość, odpuszczam, akceptuję taką (negatywną) sytuację! I nagle wszystko zaczyna się układać! Twój blog sprawił, że zatrzymałam swój bieg…nie wiem na jak długo…ale na tyle skutecznie, że pomimo remontu i ciągłego nawału pracy, siedzę i czytam jednym tchem i przypominam sobie, jakie wszystko jest proste, jeśli tylko uciszymy swoje myśli! ☺